olowek-1500

Pierwsze słowo nie musi cokolwiek znaczyć. Pierwsze zdanie nie musi być ani zabawne, ani mądre i najczęściej jest totalnie niepozorne. Ostatnie zmienia wszystko. Notujcie swoje rodzinne dialogi.

ołówek

Notki

Jesteście leniuchami?
Bo ja, gdybym nie był taki leniwy, to pewnie w moim ulubionym Evernote mielibyśmy tysiące notek z zapisami naszych rodzinnych rozmów i dialogów. A tak mamy ich dziesiątki. Dobre i tyle.

Siadam czasem przed ekranem i przeglądam te zapiski. Czytam, uśmiecham się do siebie, wołam Justynę, przypominamy sobie sytuacje, w których rozmowy miały miejsce. To działa trochę jak zdjęcia. Każdy z tych dialogów niesie ze sobą konkretny obraz, konkretne okoliczności.

Mistrzynią gatunku dialogowego jest Natalia vel nishka. W każdym z wpisów na jej blogu można znaleźć rodzinny dialog albo i kilka dialogów. Sprawdźcie sobie.

Jeżeli bywacie u nas nie od dzisiaj to wiecie, że co pewien czas  przywołujemy garstkę rozmówek wyciągniętych z zakamarków evernotowych notek. Właśnie dzisiaj jest ta chwila.

Zapisujcie swoje dialogi.

Obiad

Na stole wielce wykwintne danie: makaron z serem i z cukrem.
Ba dostała makaron, Mi posypała jej porcje cukrem, a na wierzch nałożyła jej biały ser.
Ba patrzy w miseczkę i woła:
– Ja chcę cukru, dajcie mi cukru.
Odpowiadam zachowując spokój:
– Masz cukier, Mi posypała.
– Nie mam, nie widzę.
Siedząca do tej pory cichutko Ja dorzuca:
– Błogosławieni, którzy uwierzyli, a nie widzieli

Spacer

Wracamy z rodzinnego spaceru. Ja, Justyna i nasze wszystkie trzy córki. Nagle daje się słyszeć komentarz naszej najstarszej panny odnoszący się do najmłodszej:
– No, udało Wam się to dziecko.

Moje

Podchodzi do mnie Ba i mówi:
– Zobacz tato, jakie mam okulary (przyp. tłum. – okulary przeciwsłoneczne).
– Tak, rzeczywiście wspaniałe. Skąd je masz?
– To moje.
– Twoje? – ja akurat wiem, że nie, więc tym bardziej jestem ciekawy odpowiedzi
– Tak, pożyczyłam i są moje.

Smok

Sytuacja miała miejsce podczas oglądania „Jak wytresować smoka 2”. Znaczy się Mi oglądała, a Ba podpatrywała.
I w pewnej chwili Ba mówi:
– Wieś mama, ja bym chciała mieć smoka jakiegoś, prose mama, mogę?

Małżeński

Dawno, dawno temu. W czasach, gdy jeszcze kupowaliśmy pieluszki. Pewnego późnego już wieczoru, na prośbę Justyny poszedłem do pokoju, gdzie spała nasza najmłodsza latorośl. Prośba dotyczyła weryfikacji, czy w pieluszce jest jakaś niespodzianka. W pokoju ciemno, mała śpi i nici z zapalenia światła.
Mocno poirytowany szepcząco wołam w kierunku Justyny:
– Tutaj jest tak ciemno, że g… widać.

Koniec

Dobrze się bawicie?
Miło nam będzie, jeżeli zostawicie po sobie ślad.

Notujcie swoje rodzinne dialogi.

 

 

Pin It on Pinterest

Share This