Jak kochasz, to chcesz być blisko. Czekasz 9 miesięcy, w końcu jest, czujesz ciepło skóry na swojej skórze, a potem stoisz za drzwiami i nie możesz dotknąć, choć to tylko kilka metrów. Bliskość jest cholernie ważna.

Bilirubina

Nasza Ba już w pierwszej dobie po urodzeniu dostała wysokiej żółtaczki i natychmiast trafiła na oddział intensywnej terapii noworodków. Spędziła tam ponad tydzień, wśród wcześniaków i innych noworodków z dużymi problemami zdrowotnymi. Przez te dni – chcąc, nie chcąc – mogłam nieco przyjrzeć się funkcjonowaniu tego oddziału.

Niestety nie mogłam być przy Ba cały czas. W ciągu dnia wyznaczone były jedynie dwie godziny, kiedy rodzice mogli przebywać na oddziale i być blisko swoich dzieci. Wtedy, tylko przez te dwie godziny dziennie, mogłam przytulić Ba, wziąć na ręce, przebrać, nakarmić piersią, posiedzieć na stołku trzymając Ją za rączkę. Przez pozostałe godziny leżałam na oddziale kilkadziesiąt metrów i kilkanaście ścian obok i myślałam o Niej.

Szkoda każdej minuty

Z czasem poznałam trochę rodziców dzieci, które leżały obok naszej córki. Jedni przychodzili do swojego syna już od trzech tygodni i ciągle nie wiedzieli kiedy będą mogli go zabrać do domu. Drudzy mieli wyznaczony dzień wypisu, gdy nagle stan ich córki się pogorszył i walkę zaczynali od nowa.

Pamiętam, że pierwszego dnia przyszłam pod jeszcze zamknięte drzwi oddziału i zdziwiłam się, że tylu rodziców już czeka w gotowości. Ręce umyte, zdezynfekowane. Szybko zrozumiałam, że zwyczajnie szkoda im było uronić choć minuty z tych cennych dwóch godzin na coś innego niż bycie blisko ze swoimi dziećmi.

Dotyk, który potrafi leczyć

Pamiętam swoje zdziwienie, kiedy przyszłam do Ba i obok Jej inkubatora zobaczyłam siedzącego na fotelu roznegliżowanego do pasa mężczyznę. Okazało się, że czeka na swojego kilogramowego synka, którego przez następną godzinę tulił do nagiej klatki piersiowej. To był pierwszy raz, kiedy widziałam na własne oczy dotyk, który leczy (tzw. kangurowanie).

Nie da się kupić

Takich obrazków mam do dzisiejszego dnia w głowie bardzo wiele, trudno o nich zapomnieć. Rurki, wenflony, sondy, pikająca aparatura i te dwie bezcenne godziny bliskości. Dla dzieci na oddziale – patrząc z punktu widzenia czysto medycznego – lepiej by było, gdyby leżały całą dobę w inkubatorach, monitorowane nieustannie. Na szczęście wiedza o niebagatelnym znaczeniu bliskości rodzica przy chorym dziecku (zwłaszcza wcześniaku) jest coraz większa i coraz chętniej wykorzystywana w szpitalach w trakcie leczenia. Dlatego na te dwie godziny maleństwa trafiały w ramiona swoich rodziców, żeby mogło zadziałać jeszcze jedno lekarstwo, którego nie da się kupić w żadnej aptece – bliskość.

Emostrefa to inicjatywa sensowna

Jakiś czas temu dostaliśmy propozycję włączenia się w akcję „Blisko z Tobą chcę być”. W ramach tego programu firma Pharmaceris będzie finansować tzw. EmoStrefy: miejsca ułatwiające bycie blisko rodzica z dzieckiem w trudnych chwilach leczenia. Będą więc zakupione dla szpitali, przychodni i innych placówek medycznych m.in fotele do kangurowania wcześniaków oraz rozkładane łóżka dla rodziców czuwających przy chorych dzieciach w szpitalach. Dodatkowo we współpracy z MyLily powstanie maskotka koala Emo. Ze sprzedaży każdej zabawki 10 złotych zasili konto EmoStref.

To naprawdę dobra inicjatywa. Brawo Pharmaceris za kampanie, która przy okazji prezentowania Waszych produktów (swoją drogą bardzo dobrych, polecam – korzysta z nich od dawna nasza atopowa Mi) tworzy coś, co ułatwi przechodzenie przez naprawdę trudne chwile wielu rodzicom i ich dzieciom. Prozaiczny fotel, czy łóżko w sytuacji, kiedy pozwala rodzicowi  być blisko swojego chorego dziecka, przestaje być zwykłym meblem.

Popieramy.
I zachęcamy do zaangażowania.

PS Więcej informacji na www.emostrefa.pl

PHOTOS

PS2 W powstaniu wpisu swój udział ma firma Pharmaceris, producent serii EMOTOPIC. Dziękujemy za zaproszenie.

Pin It on Pinterest

Share This