CIastka i stempelki 08

Zakupy potrzebne są i basta. Tym bardziej po uświadomieniu sobie potrzeby upgrade’u arsenału kosmetycznego. Akcję zakończyłam z próbkami i zamówieniem kulinarnym. Czy ze mną wszystko w porządku?

Chciałam sobie kupić krem.

Tak, ostatnio stwierdziłam, że mój … jakby to określić … późno młodzieńczy wiek ma już swoje prawa. Brnąc  dalej wywnioskowałam, że moje kupowane dotychczas – powiedzmy to otwarcie – na chybił trafił specyfiki już nie przystoją. Ponadto zawartość kosmetyczek moich koleżanek zaczęła we mnie wzbudzać dziwny niepokój, że to już najwyższy czas na te wszystkie przeciw… i anty… (pełne nazwy jakoś mi przez gardło nie przechodzą jeszcze).

Wybrałam się do drogerii. Stanęłam przed półkami z tymi specyfikami przeciw… i anty…  Stanęłam, popatrzyłam i w myślach cichutko zawołałam ratuuunku! Po czym sprytnie i błyskotliwie stwierdziłam: skoro już tego późno młodzieńczego wieku doczekałam, to niech pani w aptece się pomęczy. Niech dobierze mi coś idealnego. Będę mieć problem z głowy i do tego jeszcze to przekonanie, no wiecie, że zaoferowałam swojej skórze coś – bądź co bądź – z wyższej półki. Z jak „wyższej półki” przekonałam się już w aptece, gdy pani uprzejmie mnie zapytała o przedział cenowy i czy te za 300 też pokazywać. Po czym zarzuciła mnie dziesięcioma przeciw… i anty… dorzucając do tego jeszcze wiązkę sformułowań typu: kwas hia… i reti… i oxy… Widząc zaś mój błędny wzrok zaproponowała próbki i pozbyła się kłopotu, czyli mnie.

Terapia zastępcza

Przyszłam więc do domu, próbki wrzuciłam do łazienki na półkę i oddałam się przyjemniejszym myślom, czyli planowaniu około świątecznych zakupów. Nie mylić z zakupami prezentów, które z przyjemnością to mają tyle wspólnego co …  W tym wypadku chodziło o nabycie wszelkiego rodzaju gadżetów, które błogo wpływają na moją psychikę tak w trakcie ich wyszukiwania, jak potem w trakcie wyjmowania z przesyłek, a jeszcze bardziej w trakcie wykorzystywania ich przez nasze dziewczyny… no i mnie rzecz jasna. Zasiadłam więc do komputera i przepadłam. I tylko zastanawiałam się jak teraz inteligentnie i szybko – bo bezboleśnie się nie da – powiedzieć o poczynionych zakupach Tomkowi.

Znacie to dziewczyny, co nie? Przecież jak było pięć foremek, które idealnie nadawały się do robienia pierniczków na moją tegoroczną handmade choinkę, to przecież nie mogłam wybrać tylko dwóch? A skoro już płaciłam za przesyłkę, to opłacało się dorzucić jeszcze barwniki do lukru i profesjonalny worek cukierniczy, no i tylki do niego? A przecież te stempelki do ciasteczek tak się przydadzą i – uwaga teraz słowo wytrych – kreatywnie będą wykorzystywane przez nasze dziewczyny? Co wam tu dużo będę pisała, no same niezbędne i wielce pożyteczne gadżety i specyfiki przed, śród i około świąteczne zakupiłam. Dziewczyny widząc te zamówione cuda zapiszczały z radości, Tomek również zapiszczał, choć podejrzewam, że nie z tego samego powodu.

Akcja

A kiedy już dotarły do nas te wszystkie cuda, to musiała być próba generalna, przedświąteczna, przedpremierowa, wszystko jedno jaka, po prostu musiałam się pobawić, sama. Wyczekałam więc moment, gdy panny w końcu raczyły udać się do łóżek i zaserwowałam sobie genialną terapię anty… i przeciw… I muszę Wam powiedzieć, że nie wiem jak ta terapia podziałała na moją skórę, ale na psychikę wpłynęła genialnie. I do tego wyszła trochę taniej niż kremidło za 300 zł.

PS A tak na koniec – stemple do ciastek sprawdziły się bardzo dobrze. Pisząc dla Was ten tekst zajadam właśnie kolejne ciasteczka wykonane przy ich użyciu. Tym razem maślane. Jeśli ktoś lubi bawić się w kuchni i do tego sprawia mu przyjemność jedzenie czegoś nie tylko smacznego, ale i ładnego, to polecam.

Przepis na ciasteczka razowe ze zdjęć znajdziecie tutaj, a tutaj możecie obejrzeć stempelki.

Ciasto na ciastka

Ciasto na ciastka 02

Stemple

Stemple

Stempel w akcji 05

Stempel w akcji 06

Stempel w akcji 07

CIastka i stempelki 08

Ciastka na blaszce

Ciastka upieczone

Ciastka upieczone w pudełku

Ciastka i pudełko

Pin It on Pinterest

Share This