Arena Kraków memoriał H. Wagnera Polska Chiny widok z góry

Pokorne ciele dwie matki ssie. Bądź uczciwy, ucz się pilnie, nie odzywaj się nie pytany, słuchaj ojca i matki. Nie rób, nie dotykaj. Bezwzględnie słuchaj się nauczyciela i bądź posłuszny swojemu szefowi.

Ochrona i porządek

Niedzielne sierpniowe popołudnie. Zwartą grupą przemieszczamy się w kierunku niedawno powstałej monumentalnej, pięknej budowli. Podchodzimy. Jest nasze wejście i nasza kolejka, w której grzecznie stajemy. Ochrona przy wejściu bez zmiłowania sprawdza plecaki i torby. Nie ma pozwolenia na wniesienie do środka nawet plastikowej butelki z wodą. Ochrona obstawiająca wewnątrz drzwi wejściowe do sektorów i drzwi na klatki schodowe. Ochrona pilnująca, aby nie stawać przy barierkach, aby nie stawać w przejściach, na schodach. Idealnie byłoby, gdyby wszyscy siedzieli bez ruchu na swoich ponumerowanych miejscach. Wyjście do WC, czy po napój do barku i tyle i powrót na miejsce. Najidealniej byłoby, gdyby nikt nie przyszedł – porządek idealny.

(Relację z naszego kibicowania możecie znaleźć w tym wpisie)

Zasady

Zasady są po to, aby ktoś je ustalał, choć niektórzy twierdzą, że zasady są po to, aby je łamać. A są jeszcze i tacy, co twierdzą, że wszystkich należy przestrzegać w 110% i nawet nie próbować wychylać się poza narysowaną paragrafami linię. Mnie też tak uczono. Nie łamać. Siedzieć jak proszą. Wstawać jak każą. Posłuszeństwo i bez podejmowania ryzyka nadepnięcia na linię.

5 godzin

Mogliśmy posłuchać i przez 5 godzin naszego pobytu na siatkówce grzecznie siedzieć na swoich składanych krzesełkach lub odbywać spacery do najbliższej toalety i z powrotem lub do najbliższego punktu gastronomicznego i z powrotem.

Młody

Na szczęście liczebność naszej grupki dopełniała się szwagrem i synem szwagra. Młody odkąd sięgam pamięcią zawsze był dzieckiem, którego wszędzie było pełno, cały czas w ruchu. Taki był i taki pozostał. Nie zdziwię się ani trochę, jeżeli kiedyś zostanie jakimś znanym sportowcem w dyscyplinie wymagającej ruchliwości i szybkości.

Wystarczyło 15 może 20 minut, gdy padło pierwsze pytania:

– Tata, mogę pójść tam na dół? O tam, gdzie bawi się ta dwójka małych dzieci.

Ja miałem ochotę, mimo obecności ojca młodego ustawić sprawę jasno, że przecież to wielka hala, że mamy bilety na te miejsca, że ochrona, że się zgubi, że nie da się wejść tam, bo mamy bilety tutaj ble ble ble …
Na szczęście ugryzłem się w język i dalej patrzyłem na rozgrywany memoriałowy mecz Rosja-Bułgaria.

– Siedź, nie idź nigdzie – odpowiedział spokojnie, acz stanowczo ojciec-szwagier.

Młody mało pokorny

Zakończył się pierwszy mecz. Do drugiego jeszcze sporo czasu, trwa dłuższa przerwa. Młody wraz z naszą najstarszą córką (Mi udało mi się przystopować), z biletami i komórkami w kieszeniach wyszli z widowni na korytarz i powędrowali z zamiarem dotarcia pod płytę boiska. Chłopak dopiął swego, bo ile można siedzieć.

Po 10 minutach dzwoni telefon. Po kolejnych 2 minutach machamy im z góry, a oni machają nam z dołu. Właśnie witają wchodzących reprezentantów Polski stojąc kilkadziesiąt centymetrów od nich i przybijając im piątki. Dało się? Dało się.

Gdyby nie upór chłopaka i jego pozytywne cwaniactwo nie miałbym najmniejszych szans na zrobienie z zaledwie kilkunastu metrów kilkudziesięciu zdjęć zawodnikom podczas rozgrzewki. Gdyby nie on, to pewnie nie dotarłbym razem z moją Mi na dół, pod samą płytę. Gdyby nie on, to dziewczyny nie miały by okazji złapać piłek wyrzucanych poza bandy podczas rozgrzewki.

Pokorne cielę dwie matki ssie

Pokorne cielę dwie matki ssie, ale ja jednak stawiam na to, że zwykle nic nie dostaje. Possie, ale bez treści – ‚mleka’ już nie będzie. A dlatego, ponieważ świat nie składa się wyłącznie z matek, które – co jasne i oczywiste – lubią pokorne cielątka. Na świecie żyje wystarczająca ilość cieląt, które pokorne w rozumieniu tej sentencji nie są. Wystarczająco do tego, aby zawsze wzięły i swoje i więcej, a dla pokornego może zwyczajnie zabraknąć i mleka już nie będzie. A samym ssaniem nie można się najeść.

Przysłowiowe pokorne cielę jest poddane, pełne uniżenia i (ślepego) poddaństwa. Przyjmuje wszystkie zasady i sumiennie je wypełnia. Nie ma swojego życia i jedyne co może i jest w stanie, to żyć życiem narzuconym przez innych nawet nie próbując zmienić takiego stanu. Tymczasem prawdziwa pokora oznacza przecież coś zupełnie innego.

Pozytywne cwaniactwo

Po raz kolejny przekonałem się, że zamiast cielęcej pokory lepiej posiadać pozytywne cwaniactwo. I dlatego najlepszą rzeczą jaką można robić z większością zasad to poddawać je testowaniu. Mądrze i z głową, ale testować. Sprawdzać, weryfikować i badać gdzie są granice. Dzisiaj uważam, że (jedynymi) warunkami koniecznymi do spełnienia podczas testowania reguł i ograniczeń powinny być bezpieczeństwo i niekrzywdzenie – siebie i innych. Zachowanie tych warunków automatycznie wyklucza niektóre zasady z zabawy i bezwarunkowo nakazuje ich przyjęcie. I właśnie tak powinno być. Na rowerze jeździmy w kasku, w czasie jazdy samochodem zapinamy pasy bezpieczeństwa, innych traktujemy z szacunkiem …

A wszystkie pozostałe? Do przetestowania.

Prawda, że lepiej być pozytywnym cwaniakiem niż tchórzem (=pokornym cielęciem)?

Pin It on Pinterest

Share This