Dwie ławeczki

Pierwszy. Huurrraaa. To musi się udać. Dwie ławeczki choć chyba lepiej…

Dwie ławeczki

Dwie ławeczki. Dla każdej osoby jedna. Stoją oddzielnie, ale mogłyby stać obok. Tak nawet byłoby lepiej i bardziej prawdziwie.

Dwie ławeczki. Każde z nas ma swoją przestrzeń. Dwie przestrzenie, ale tak bliskie, że prawie jedna.

W naszym domu, przed nim, przed gankiem będzie stała jedna duża ławeczka.

Dwie ławeczki

Od kilku dni, odkąd zapadła decyzja zastanawiam się co powinno się znaleźć w pierwszym wpisie. Cokolwiek przychodziło mi do głowy zawsze było nie pasujące. Najpierw pasujące, po kilku godzinach nie pasujące. Przypomniałem sobie o pewnym zdjęciu. Wykonane kilka tygodni temu. Na tej fotografii są dwie ławeczki. Pomiędzy nimi rośnie drzewo. Zdjęcie bardzo mi się podoba. Wykonała je nasza średnia córka zabierając ode mnie na chwilę aparat. Często tak robi jak jesteśmy gdzieś razem i robię zdjęcia. Przypomniałem sobie o nim i postanowiłem umieścić je w pierwszym wpisie, ponieważ to zdjęcie jest trochę o nas.

Odkąd pamiętam, odkąd się znamy, od zawsze chcieliśmy być blisko w każdy możliwy sposób. Przecież wspólne życie ograniczone wyłącznie do wieczoru przed telewizorem czy mijania się w drzwiach łazienki to raczej marny scenariusz. Odkąd pamiętam snuliśmy plany, aby wspólnie planować, wspólnie rozmawiać, mieszkać, żyć i razem realizować pasje, pracować. Od kilku miesięcy próbowałem namówić Justynę na nasz wspólny projekt. Broniła się dzielnie. Do czasu.

Kilka dni temu podczas rozmowy telefonicznej (siedziałem w biurze na drugim końcu Krakowa) powiedziała, że zgadza się. Podskoczyłem.

„Ok, spróbujmy to zrobić”.

Moje serducho naprawdę zabiło mocniej. Może to i trywialnie zabrzmi, ale poczułem jak zaczyna się spełniać kolejne marzenie. Nasze wspólne marzenie. Będziemy razem pracować, nad naszym projektem. Będziemy pracować razem, ale każdy dostaje swoją przestrzeń wolności. Bardzo się cieszę.

Nasz blog.

Nasz blog startuje. Czytacie pierwszy wpis. Będziemy go prowadzić razem. Moja ukochana żona i ja.

Z pewnością popełnimy mnóstwo błędów. Wiele rzeczy schrzanimy. Wiele razy będziemy zmęczeni i znużeni. Z pewnością. Mam jednak cholernie mocne przekonanie, że to otwiera kolejny rozdział naszego życia. Przekraczamy kolejne próg we właśnie otwartych drzwiach.

Tak jak od kilku dni się cieszę, tak od tych kilku dni zastanawiamy się jaka domena, jaki szablon. Domena wybrana, szablon wybrany i wszystko po burzliwych i długich poszukiwaniach i testach. Jestem pewny, że jeszcze kilka razy go zmienimy na inny, albo przynajmniej przeorzemy zmieniając co się da. Oczywiście wszelkie uwagi mile widziane. Nie krępujcie się.

Nasz wspólnie prowadzony blog będzie o życiu. O naszym pomyśle na życie. Będzie o dzieciach, bo przecież coś na ten temat wiemy – mamy przecież trzy cudne córki. Będzie o codzienności, będzie o pomysłach na różnego rodzaju projekty spod znaku ‚handmade’. Będzie pewnie trochę o książkach, o muzyce, która zajmuje w naszym domu ważne miejsce, no będzie po prostu o kulturze trochę. To nie koniec, pojawi się też kuchnia i nasze spojrzenie na jedzenie.

Jeżeli znajdziecie tutaj choć małą cząstkę dla siebie, coś co Was zainspiruje, coś co pozwoli Wam się uśmiechnąć, inaczej spojrzeć na świat to dobrze.

Nawet jeżeli to wszystko brzmi jak dziecinada, jak niedorzeczne zachwyty zakochanego nastolatka hmmm to trudno. Ja cieszę się. A tak gwoli prawdy to trochę czuję się jak  zakochany nastolatek. Jakoś tak nie chce mi przejść z wiekiem.

 

Pin It on Pinterest

Share This