120 minut

Całe 15 minut dziennie spędzamy na rozmowach z rodziną, statystycznie rzecz ujmując. Ile czasu dziennie potrzeba, aby zbudować trwałe, dobre relacje? Czy dodatkowe dwie godziny mogą być języczkiem u wagi?

120 minut

15 minut

Z pewnością słyszeliście, że statystycznie, średnio spędzamy na rozmowach z rodziną 15 minut dziennie. Nie znam dokładnej definicji określenia rozmowy z rodziną użytej w tych szacunkach, ale to nie jest najistotniejsze. 15 minut dziennie to tragicznie mało i chyba każdy kto posiada rodzinę, posiada dzieci przyzna mi rację.

Liga Mistrzów

Mamy tak wiele spraw, świat dzisiejszy jest wymagający, konkurencja, nie to co kiedyś. Prawda? Biegamy do pracy, biegamy po zakupy, biegamy bo musimy zdążyć, wszędzie. Musimy mieć czas na seriale, wspaniałe programy telewizyjne, na granie w super fajne gry, na siedzenie na fejsie, ploteczki, czas na wyjście na piwo, na Ligę Mistrzów, pracę i karierą, posprzątanie w domu, ugotowanie zupy, sen i bóg wie na co jeszcze. A mimo odkryć zawartych w teorii względności nie przeskoczymy ponad ograniczenie 24 godzin na dobę. Mamy tablety, smartphony, komputery, najnowsze telewizory, szybkie samochody i super sprzęt AGD. I dzieci. Trudno to wszystko ze sobą pogodzić, a jakoś upchnąć, no, trzeba. Może zatem z czegoś zrezygnować? Może coś nie jest tak ważne jak nam się wydaje?

1% (jeden procent)

Teraz trochę prostej matematyki. Rok ma 365 dni (odpuszczam zajmowanie się latami przestępnymi – to nie apteka), a to daje nam 8760 godzin, a to z kolei daje 525 600 minut. Wracając do statystycznych 15 minut dziennie to mamy 91,25 godziny w ciągu roku przeznaczonych na rozmowę z rodziną, z dziećmi. Wow, to przecież całe 1% naszego super cennego czasu.

Czas decyzji

Przychodzi czas decyzji, a skoro łatwo zająć dziecko, to po co wykorzystywać swój cenny czas na rozmowy, wspólne aktywności. Wystarczy podrzucić tablet, odpalić youtube, wrzucić tak zwany dziecięcy kanał telewizyjny i już. Zajęte, zadowolone, szczęśliwe … a my możemy spokojnie ‚popracować’.

Międzynarodowy Dzień Rodziny i dwie godziny

Międzynarodowy Dzień Rodziny był obchodzony 15 maja 2015 roku. Przy tego rodzaju okazjonalnych okazjach ludzie wpadają na różne pomysły, organizują różne akcje, które mają szlachetne cele.

Dwie godziny dla rodziny, z patronatem Pani Prezydentowej. O samej idei można poczytać choćby na stronie mamrodzine.pl. Kolejna edycja, a za rok pewnie będzie następna.

Dwie godziny dla rodziny. Pracodawcy łaskawie pozwolą swoim pracownikom na skrócenie czasu pracy o dwie godziny, po to, aby mogli spędzić ten czas ze swoją rodziną i poprawić 15 minutową statystykę. Prawda, że wspaniale?

Pora na porcję matematyki. 2 godziny to 120 minut, w skali roku daje to 0,33 minuty na dzień dołożonych do statystycznych 15 minut. Wiecie ile to jest procentowo? Całe, uwaga, całe 0,0023% czasu więcej na rozmowę. Kurtyna.

A ja myślę, że …

Moim zdaniem cała akcja jest marna. Utwierdza w ludziach to, co powinno się wyorać. Przecież, to nie praca jest najważniejsza, to nie pracodawca, prezes, dyrektor, kierownik, prezydent czy ktokolwiek inny ma mówić ludziom co dla nich jest, co powinno być ważne. Tutaj nie potrzeba żadnych wspaniałomyślnych decyzji o skróceniu pracy. Potrzeba natomiast czegoś innego, zupełnie innego. Potrzeba, aby przekonać ludzi do budowania własnego systemu wartości, w którym rodzina jest zwyczajnie ważna.

Jeżeli ktoś zrozumie, odkryje, że rodzina, że żona, mąż, że dzieci są dla niego ważne, ważniejsze niż praca to – o czym jestem absolutnie przekonany – zrobi wszystko co będzie w stanie, aby tę wartość potwierdzać. Ilością spędzanego razem czasu również.

I myśl podsumowująca:

Komu na czym zależy, to do tego dąży. Amen.

Pin It on Pinterest

Share This