Statek (1200)

Wyobraź sobie, że siedzisz w klatce, w złotej klatce. Dostajesz jedzenie. Dobre. Picie. Dobre. Wylatujesz na ‚spacer’ według rozkładu … Nie wierzę, że to byłoby fajne życie. Zaplanowane nie przez Ciebie.

statek

Statek i co dalej

Kilka dni temu wrzuciłem i na blogowy instagram i na fan page FB zdjęcie „statku z żaglem”. Statek powstał z butelki PET, kilku patyków, skrawków materiału, kawałka tektury i spajającej wszystko taśmy klejącej. Wykonany i – co dla mnie cenniejsze – wymyślony przez naszą 7-latkę. Całość wyszła jej tak, że ojcowska duma uniosła głowę i wypięła pierś.

Wymiana myśli w komentarzach pod zdjęciem zainspirowała narząd, który posiadam pomiędzy uszami do włączenia trybu refleksyjnej wizualizacji.
Artystka? A może inżynier? Może będzie budować wieżowce lub mosty? Może drogi? Może projektantka?
Kim zostanie ta młoda, kreatywna dziewczyna?

Ambicje i plany

No i stało się i do tego prawie niepostrzeżenie.
Tak, jak pewnie wielu innych rodziców zacząłem w swojej głowie planowanie przyszłości dla mojego dziecka. Rozpocząłem szkicowanie ścieżki kariery mojej córki. Każdy etap, szczegół. Wszystko wyglądało doskonale i idealne pasowało do mojej wizji. Zacząłem zabawę w planowanie czyjegoś życia.

Szkoła podstawowa ta i ta. Potem gimnazjum. Wiadomo które, lub ewentualnie to drugie. Liceum. Najlepsze w mieście. Studia. Pewnie architektura, wszak świetnie radzi sobie z rysowaniem, posiada super wyobraźnię przestrzenną. Ma głowę zawsze pełną pomysłów. I ochotę do wprowadzania ich w czyn. To prosta droga do życiowego sukcesu. Autostrada wręcz. Architekt i własne biuro projektowe. O, tak właśnie będzie.

A … może jednak Akademia Sztuk Pięknych? Tak, to znakomity wybór. Zostanie wielką artystką. Malarzem, albo rzeźbiarzem. Albo nie, już wiem, zostanie znanym i oczywiście wziętym projektantem. Nadaje się jak nikt inny. O, tak właśnie będzie. Ja tak postanowiłem.

Każdy ma ambicje. Ja mam całe wielkie wiadro.
Każdy ma ambicje, które bardzo prosto przenieść na swoje potomstwo. I potem popychać dzieci ku ich realizacji. Tych ambicji.

Perfidne złodziejstwo

Nie trwało to więcej jak 10, maksymalnie 12 krótkich minut. Ocknąłem się. Co ja robię? Co ja robię u licha? Dlaczego rozporządzam życiem mojego dziecka? Jakim prawem uzurpuję sobie taką władzę? Dość. STOP.
I dopisałem komentarz:
– Obyśmy umieli jej nie przeszkodzić.

Nieźle pamiętam dobre intencje moich rodziców, kiedy namawiali mnie do nauki w technikum. Namówili. Fajne 5 lat. I tytuł na dyplomie. Technik … i koniec. Nie mam im tego za złe, zrobili to z przekonaniem, że działają w jak najlepszej wierze. Dyplom leży w mocno zakurzonym pudle stojącym na najwyższej szafie. Może kiedyś pokażę go wnukom. Pamiątka taka.

Inna historia. Prawdziwa.
Pamiętam rodzinną presję na naukę w szkole muzycznej. Tomek będzie grał, na skrzypcach. Jeden rok i koniec przygody. Jedyna szkoła, z której mnie wyrzucono. A dzisiaj uwielbiam, kocham muzykę i z wielką rozkoszą wróciłbym do tamtej chwili. Tyle tylko, że z moim dzisiejszym zamiłowaniem do muzyki. I jestem pewny, że skończyłbym ten pierwszy stopień. Wtedy nie byłem gotowy, a ktoś próbował ułożyć moje życie. Nie da się żyć za kogoś. To znaczy da się, ale to pachnie perfidnym złodziejstwem.

Obyś umiał nie przeszkadzać

Pokaż, zainteresuj, obserwuj, zainspiruj, bądź. Bądź blisko, bądź czujny, trwaj, wspieraj. Takie są nasze, jako rodziców zadania.

Nie przeszkadzaj, trzymaj łapy przy sobie, nie planuj, nie wykorzystuj do realizacji swoich ambicji i celów. Pozwól dziecku wybierać. A Ty masz prawo do bycia doradcą, do bycia konsultantem, parasolem ochronnym i na tym koniec.

Nie przeszkadzać. Tak powinno brzmieć jedno z przykazań rodzicielskich. Być, trwać, wspierać, ale nie przeszkadzać.

Obym umiał nie przeszkadzać.
Obyśmy umieli nie przeszkadzać.
Naszym dzieciom.

Pin It on Pinterest

Share This