Dziecko i nóż

Moje dzieci nie są i nie będą pierdołami. Przecież to jasne i oczywiste. Tak samo jak to, że moje dzieci są najlepsze na całym świecie. Dlatego, bo są moje. I to wystarczy … czy wystarczy?

Dziecko i nóż

Artykuł Pana Rafała

Pan Rafał napisał tekst: „Nasze dzieci to największe pierdoły …. „, który szybko i szeroko został rozpowszechniony w sieci tuż przed tym, jak na najwyższe stopnie podium zainteresowania mediów wskoczyli uchodźcy i/lub migranci. Sam udostępniłem url-a na naszym blogowym fan page’u. Artykuł Pana Rafała, i czego po przeczytaniu mogłem się spodziewać, wywołał sporo emocji. Pojawiły się odpowiedzi w postaci artykułów wyjaśniających, polemizujących, objeżdżających. Mam potrzebę, aby przywołać dwie z nich.

Dwie odpowiedzi

Pani Magda napisała swój artykuł. Pani Magda sugeruje, że Pan Rafał błądzi, a do tego, możliwe, że zmyślił część argumentów czy osób występujących w jego materiale. Daleko mi do takich wniosków, tak samo jak daleko mi do całkowitego niezgodzenia się z Panem Rafałem. Jak również zgodzenia się z nim. W przypadku tej polemiki bardziej mamy do czynienia z przykładem spierania się z osobą niż z tematem. A przynajmniej takie jest moje wrażenie. Co nie oznacza, że Pani Magda nie przytacza żadnych sensownych argumentów.

Kamil także napisał artykuł, i nawet wcześniej niż Pani Magda. Kamil, co bardzo mi się spodobało, rozłożył na kawałki tekst do którego się odnosi. I każdy kawałek komentuje, w swoim, polaryzującym czytelników stylu. Taka konstrukcja prowokuje do zajęcia jakiegoś, ale konkretnego stanowiska. Trudno pozostać obojętnym. Zachęca do rozgrzania własnych zwojów umieszczonych pomiędzy uszami. I taki rodzaj krytyki bardziej mi się podoba. Kamil próbuje rozprawić się z tematem, a nie rozprawiać się z autorem.

Zachęcam, zajrzyjcie tam i jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście przeczytajcie te trzy teksty.

Pierdoła po mojemu

Pierdoła, a kto to jest? Czy to ktoś, kto nie potrafi poradzić sobie w prostych, życiowych sytuacjach? Nie potrafi się ubrać, nie potrafi zawiązać sznurowadeł? Może boi się deszczu, wiatru, skrzypienia podłogi? Boi się dymu z ogniska? Nie umie odłożyć ubrań na ich miejsce? Nie zrobi herbaty? Boi się komara i muchy? Nie potrafi jeździć na rowerze?

Mówimy o kimś, że jest pierdołą, gdy wydaje nam się, że jest słabszy, mniej samodzielny, strachliwy. Nie potrafi powalczyć o siebie, o swoje sprawy, o wyznawane wartości. Jeżeli takie posiada. Pierdoła na wszystko przytakuje i nie ma swojego zdania. Żyje jak inni wskażą, jak podpowiedzą media, koledzy i koleżanki. Pierdoła idzie na niedzielną mszę tylko dlatego, że idą inni. Biega, ponieważ inni tak robią. Ubiera „full cap-a” wyłącznie dlatego, bo taki mamy trend. Pierdoła nie dostanie w zęby, bo nigdy nie podważy racji adwersarza, zgodzi się i przytaknie. Weźmie co mu dadzą mimo, że to o połowę za mało. Nie umie podjąć ryzyka, bo paraliżuje go strach, że może stracić to marne coś, co posiada. Pierdoła nie walczy i nie próbuje. Pierdoła płynie z prądem.

To nie jest zjawisko masowo społeczne

Pierdołowatość nie jest zjawiskiem masowo społecznym. Pierdołowatość jest zjawiskiem domowym, rodzinnym, indywidualnym. W ujęciu statystycznym może objawiać się masowo społecznie, ale przyczyna, początek tkwi w konkretnych rodzicach i ich podejściu do dzieci. I nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Nie chcesz wychowywać życiowych niedorajdów? Nie chcesz wyprodukować osobników bez poczucia własnej wartości, pewności siebie i woli walki?
Bądź odważny, bądź pewny siebie, bądź wierny swoim ideom i temu w co wierzysz, walcz o marzenia, ryzykuj (ale nie głupio), bądź otwarta/otwarty na nowe doświadczenia (ale nie głupie). Nie bój się, że popełnisz błąd, bo lepiej go zaliczyć niż nie spróbować, lepiej się sparzyć niż żałować, że się „nie wsadziło łapy do ognia”.

To od Ciebie najbardziej zależy jakie będzie Twoje dziecko, a ode mnie jakie będzie moje.

Nie będą

Wśród dzieci naszych najbliższych znajomych nie widzę żadnych potencjalnych pierdołów. Mogę im zarzucać to czy tamto, ale z pewnością nie to, że są pierdołowate. To sprytne dzieciaki, które trzeba wstrzymywać przed realizacją wyjątkowo szalonych pomysłów. Mniej szalone i tak zrobią. Tylko czy to oznacza, że takie pierdołowate dzieciaki nie istnieją?

Moje dzieci nie są i nie będą pierdołami. Nie dzisiaj, nie teraz. Moje dzieci będą sprytne, odważne, szlachetne, mądre i samodzielne. Będą posiadać odpowiednią ilość pozytywnego cwaniactwa i tupetu. I będą potrafiły walczyć o swoje wartości. Dwadzieścia pięć lub trzydzieści lat temu moje dzieci byłyby skazane na zostanie pierdołami, ale nie dzisiaj, nie teraz, nie przy dzisiejszym mnie.

Nie zabraniaj dziecku czegoś tylko dlatego, że być może sobie nie poradzi.
Nie zabraniaj dziecku czegoś tylko dlatego, aby mieć święty spokój.
Nie bądź pierdołą, to i Ono nie będzie.
To nie zależy od szkoły, księdza, przedszkola czy teściowej, dziadka, wujka, ciotki, opiekuna na obozie czy nawet najmilszej opiekunki. To zależy przede wszystkim od Ciebie. Nie schrzań tego, po prostu.

Dziecko samodzielne

Dziecko samodzielne na placu zabaw

Dziecko samodzielne i igła

Dziecko samodzielne w parku linowym

Dziecko samodzielne i śrubokręt

Dziecko samodzielne na płocie

Pin It on Pinterest

Share This