Wielkanoc, dekoracje

Świętujecie, bo wierzycie? A może świętujecie, bo inni świętują? A może tylko korzystacie z kilku dodatkowych wolnych dni? A może macie to wszystko gdzieś tam? Po co Wam święta?

Wielkanoc, dekoracje

I po świętach

Tak to już jest, że w Polsce większość świątecznych dni to katolickie święta. A ponieważ są to dni wolne, to muszą się w nich jakoś odnaleźć wszyscy. I wierzący i niewierzący muszą je jakoś spożytkować: świętując, bojkotując, idąc w sacrum lub w profanum. No coś z tym czasem po prostu trzeba zrobić.

Nienawidzę powiedzenia „święta, święta i po świętach”. Trąci ono jakąś beznadzieją, brakiem sensu, co byś nie robił i tak nie ma to znaczenia i za chwilę wszystko będzie po staremu. A bez względu na wyznawane wartości czas świąteczny powinien coś wnosić, zmieniać, dawać. Oderwanie się od codzienności jest po prostu człowiekowi potrzebne.

Mieszanina stanów

Święta powinny być czasem odświętnym. Czy jesteś wierzący, czy wątpiący, czy poszukujący, czy niewierzący warto ten czas uczynić wyjątkowym, niecodziennym. Ludziom szczerze wierzącym jest chyba łatwiej przeżywać czas świąteczny. Mają „z góry zadany temat” mocno nadający sens, mają przewidziany scenariusz przygotowań, wystarczy zastosować, a wtedy jest szansa na wyjątkowy czas, który procentuje na długo. Taki jest przynajmniej idealny model, bo w praktyce w ludziach jest mieszanka wiary i zwątpienia, chęci i niechęci, postanowień i lenistwa. Nie ma co się gorszyć, że często to w co ludzie wierzą i chcieliby żeby było ich codziennością jest czymś innym, niż to co im wychodzi. Ze świętami też tak jest, bo mąż wkurzy, bo za bardzo skupią się na pierdołach, bo zmęczenie, bo niedojrzałość. Ale każdy kto choć raz w życiu przeżył święta i czas przygotowujący do nich z nastawieniem na sens, inwestując swój czas, wysiłek i wolę wie, że to czas niezapomniany, dający duchowego kopa na długie miesiące.

Sens

Ludziom poszukującym lub niewierzącym chyba trudniej nadać sens świątecznym dniom, są one przecież tak organicznie związane z wiarą. Można święta zbojkotować, uciec w pracę, włóczenie się po galeriach handlowych, celowo wytracić czas przed TV lub w sieci. To chyba najgorszy scenariusz, bo i niewierzącym czas świąteczny jest potrzebny. Świadomy odpoczynek, spotkanie ze sobą i z najbliższymi, oderwanie się od codzienności, odłożenie na bok na chwilę kłopotów, refleksja nad sobą i swoim życiem – każdy tego potrzebuje.

Nie kują mnie w oczy pisanki i palmy w domach osób z kościołem nie mających nic wspólnego. Nie oburza mnie to, że przychodzą w Wielką Sobotę poświęcić „koszyczek”, nawet jeśli jest to ich jedyna obecność w kościele w czasie świąt. Miejsca wystarczy dla wszystkich, dosłownie i w przenośni. Jeśli ma to im pomóc w stworzeniu w swoich domach świątecznej atmosfery, bliskości, serdeczności, to czemu nie? Warunek jest tylko jeden, po wyjściu z kościoła nie zaczynajcie od razu od pogardliwych uwag na wszystko co z nim związane.

Nie zmarnujcie

Czy wierzący, czy niewierzący, najgorsze co możemy i ty i ja zrobić ze świętami to przepuścić je między palcami. Tak wyeksploatować się przed, że w czasie ich trwania nie mieć już ochoty na nic. Przychodzą święta i uciekasz od bycia z mężem, bo przecież poprztykaliście się przy okazji mycia okien. Narobiłaś się, załadowałaś lodówkę jedzeniem, a teraz zastanawiasz się kto to zje. Wysprzątaliście każdy kąt, ale nie miecie już siły na spotkanie z przyjaciółmi.

Nie zmarnujcie tego krótkiego czasy świąt. Odpuście sobie wszystko to, co Wam może przeszkodzić dobrze ten czas wykorzystać. Postanówcie sobie, że będą to wyjątkowe chwile dla Was i Waszych bliskich. Nastawcie się na świętowanie, radość, odpoczynek i ładowanie akumulatorów. Niech Wam w tym nie przeszkodzą okruchy w szafkach, niewyprane firanki i o połowę krótsze menu.

 

Wielkanoc, dekoracje

Dekoracje wielkanocne

Pin It on Pinterest

Share This