Kamień

Albo to lenistwo, albo kiełkująca mądrość życiowa, ale z biegiem lat coraz mniej nęcą mnie rzeczy, które można kupić …

Kamień

Po prostu są

Albo to lenistwo, albo kiełkująca mądrość życiowa, ale z biegiem lat coraz mniej nęcą mnie rzeczy, które można kupić, opłacić, dostać za coś, a coraz bardziej doceniam te, które każdy ma lub można je dostać za darmo. Takie, które po prostu są. Szczególnie w kontekście dzieci.

Wielokrotnie i boleśnie

Wielokrotnie i boleśnie dla mojego ego przekonałam się, że wielce przemyślane zakupy pożytecznych i edukacyjnych zabawek dla dziewczyn kończyło się dwuminutowym zainteresowaniem i wielomiesięcznym leżakowaniem w szafie. Za to patyki, kamyki, butelki plastikowe, taśmy klejące, nici, kawałki materiałów, tektura, kreda, pudełka i temu podobne nie nudzą się nigdy. Dlaczego? Może dlatego, że za każdym razem służą do czegoś innego i co innego z nich powstaje? Może dlatego, że nikt nie mówi do czego mają służyć, jak ich trzeba użyć? Może dlatego, że nikomu nie jest „szkoda” kiedy są mięte, tarmoszone, dziurawione, brudzone i używane w sposób jak dziecko sobie wymyśliło?

Wielokrotnie i boleśnie dla mojego ego przekonałam się, że ekstra sukienka, szałowe spodnie i rewelacyjne buty, które kupiłam były zakładane od wielkiego święta po wielkich namowach, za to wytarte getry po starszej siostrze były tym ulubionym ciuchem. Często to w nas rodzicach jest potrzeba zapewnienia dziecku tego, czy tamtego, a nie w nim samym. Jemu zdarte „noski” i kilka rys na nie za ciasnych jeszcze butach naprawdę nie przeszkadzają. To nas „kłują” one w oczy.

Wielokrotnie i boleśnie dla mojego ego przekonałam się, że wiele z celów jakie chciałam osiągnąć wysyłając dziewczyny na zajęcia pozalekcyjne równie dobrze mogłam zrealizować w inny, często tańszy i mniej uciążliwy dla wszystkich sposób. (O naszym podejściu do kwestii zajęć pozalekcyjnych pisaliśmy już w notce : Mam talent.) Uczenie zachowań społecznych niekoniecznie musi odbywać się na zorganizowanych zajęciach. Własny dom, rodzeństwo i trochę czasu naprawdę są genialnym do tego polem treningowym. Tylko my przestaliśmy to dostrzegać i doceniać. Podwórko, swoboda, brak scenariusza co robić oraz niewtrącanie się dorosłych są często bardziej efektywnymi zajęciami plastycznymi, ruchowymi, aktorskimi i tanecznymi, niż te opłacone i zorganizowane. Jest w nas jednak jakieś niedowierzanie, że to może być takie proste: że niby tak bez wysiłku, bez dojeżdżania, bez płacenia?

Nie komplikuj

Czasami wydaje mi się, że coraz bardziej w świadomości dorosłych posiadanie dziecka, a tym bardziej kilkoro urasta do rangi bardzo skomplikowanego, trudnego i mocno obciążającego przedsięwzięcia. Wiąże się ono z wieloma „dobrami”, które trzeba zapewnić, osiągnięciem odpowiedniego statusu, poziomu i tak dalej. Kiedyś usłyszałam od matki 3-letniego jedynaka. że nie będzie miała więcej dzieci, bo ją na to nie stać. Miała dom, pracę i pracującego męża. Byli w sytuacji, którą życzliwi sąsiedzi kwitują słowami: a tym to się powodzi. Mimo to uważała, że to nie wystarczy, bo będąc odpowiedzialnym rodzicem musi zapewnić swojemu dziecku wszystko co najlepsze, a to kosztuje.

Nie neguję faktu, że bycie rodzicem wiąże się z koniecznością poniesienia pewnych wydatków, bardziej chodzi mi o ich wysokość. Jeśliby tak zrobić sobie uczciwie bilans jaka część przeznaczonych pieniędzy na ubrania, zabawki, gadżety, zajęcia były wydane z sensem, a ile było zbędnymi wydatkami, czy nie doszlibyśmy przypadkiem do wniosku, że tak naprawdę dziecko to wcale nie taka droga inwestycja, a prościej nie oznacza gorzej?

Z życia wzięte

A teraz przykłady samo-organizujących się zajęć uspołeczniających, za zupełną darmochę:

Mi i Ba szaleją. Dorwały szczebelki od łóżeczka i “walczą na miecze”. Nagle Ba obrywa i zaczyna płakać, na co Mi krzyczy:
– Nie płacz, prawdziwi rycerze nie płaczą!

Dziewczyny kłócą się o pisaki. W końcu im je zabrałam i kazałam się dogadać:
– Teraz ja biorę pisaki, jak skończę to ci dam – powiedziała Mi i dodała -mamo dogadałyśmy się.
– Nie! Teraz ja piszę, a potem ty! Mamo teraz się dogadałyśmy – wypaliła Ba.

Pin It on Pinterest

Share This