różane

Są takie książki, które czyta się bo wypada. Są takie książki, które czyta się dla wiedzy. Są książki, które czyta się z ciekawości. I są takie, które czyta się dla czystej przyjemności. Różany najtrafniej jest przypisać do ostatniej kategorii.

Na zawsze Różany

Pewnego dnia Tomek przyniósł do domu książkę. Zerknęłam na tytuł. „Na zawsze Różany”, piąty tom  opowieści o Różanach. Przeczytałam na stojąco kilka pierwszych stron i już wiedziałam, że jej nie dokończę. Nie dokończę, bo nie odmówię sobie przyjemności przeczytania całej serii, od pierwszego tomu, zostawiając ten ostatni na deser.  Trochę zachodu i wszystkie części miałam w domu, a potem Tomek musiał się pogodzić z moją duchową nieobecnością przez kolejne wieczory.

Romantyczna, zadziorna i tajemnicza

Zosia, trochę niedzisiejsza, wrażliwa romantyczka, jej zadziorna, trochę zagubiona, ale z błyskotliwym poczuciem humoru przyjaciółka Marianna i niezwykle ciepła, dobra i nieco tajemnicza niania Zuzanna. Trzy główne bohaterki, których losy splotły się ze sobą nierozerwalnie.

Jest w Różanach rodzinny majątek, dopiero co odzyskany po kilkudziesięciu latach i ponownie utracony w bolesnych okolicznościach, jest konieczność odnalezienia się w nowych realiach, uczuciowe rozterki, odnajdywanie prawdziwej miłości, śmierć  i poszukiwanie siebie. A do tego odkrywane po kawału losy Zuzanny od czasów jej dzieciństwa przez kolejne kilkadziesiąt lat. Przedwojenny Kraków i beztroskie, bogate życie. Wojna, śmierć, walka o przetrwanie, zakazana miłość. I w końcu smutne czasy PRL-u odbierające majątki, dzielące kochających się ludzi żelazną kurtyną i zachowane ideały i wartości pomimo wszystko.

różane środek

Odrobina przyjemności

Czytanie Różan było tym bardziej dla mnie przyjemne, że pokazuje nieznane mi oblicze Krakowa, w którym mieszkam. A dodatkowego smaczku dodaje fakt, że szkoła, do której chodziła Zuzanna w czasach przedwojennych istnieje do dziś i uczy się w niej nasza najstarsza córka.

Różany to cudna wielowątkowa powieść obyczajowa, z pięknie kreślonym historycznym tłem, pisana lekkim i zabawnym piórem. Jeśli potrzebujecie odrobiny przyjemności, to serdecznie polecam lekturę.

Na przystawkę mały fragment z Na zawsze Różany”

Ksiądz spojrzał na Zosię i Eryka, uśmiechnął się, a potem pościł do nich oko.

Zagrzmiały organy.

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród.

Nie damy pogrześć mowy,

Polski my naród, polski lud,

Królewski szczep piastowy.

…..

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,

Ni dzieci nam germanił, Orężny wstanie hufiec nasz, Duch będzie nam hetmanił.

Eryk nachylił się do Zosi i coś do niej szepnął.

– Co on do niej powiedział? Słyszałaś? – po raz trzeci spytał Mariannę Andrzej.

– Że będzie pluł jej w twarz najwyżej dwa razy w roku. W rocznicę bitwy pod Grunwaldem i hołdu pruskiego.

– Ale dzieci na pewno jej zgermani. – Andrzej objął Mariannę ramieniem i pocałował ją w czubek głowy.

różane koniec

Pin It on Pinterest

Share This