Nutella i dziewczyny

Wtedy piec, drewno, chleb i owoce. Teraz piekarnik, ciasto i jagody. Wtedy i teraz pysznie i sentymentalnie …

U babci

U mojej babci w domu był piec, taki do pieczenia. Pamiętam jak dziadzio gromadził w osobnym miejscu drewno do pieczenia. Jeśli babcia piekła chleb, musiał być odpowiedni do tego gatunek drewna: twardy, taki który daje „dużo żaru” i długo utrzymuje wysoką temperaturę. Jeśli dobrze pamiętam był to np. grab. Na pieczenie drożdżowych bułek i bułeczek paliło się innymi gatunkami drewna.

Sobota

Sobota przed południem, jeśli byłam u babci, była dla mnie czasem prawie mistycznym. Zarezerwowanym na pieczenie. Powolne, niespieszne, z czasem na zagrzanie mąki na piecu, robienie zaczynu i wpatrywanie się w rosnące na lnianych  ściereczkach bochenki chleba. Strzelający ogień w piecu, roztrzepane jajko w metalowym kubeczku do smarowania bułeczek i moja dłoń w dłoni babci, kiedy wyrabiałyśmy ciasto na chleb.

Piekarnia

W sobotę przed południem dom babci zamieniał się w piekarnię. Babcia piekła chleb, który można było jeść przez następnych kilka dni, który ani się nie nudził, ani nie czerstwiał. Powstawały też pierogi drożdżowe  –  duże bułki z nadzieniem z jabłek, sera, kaszy jaglanej, maku – każdy miał swoje ulubione. Kroiliśmy je w kromki i zajadaliśmy same lub posmarowane masłem, popijając kubkiem kawy zbożowej.

Na koniec pieczenia, żeby nie marnować rozgrzanego pieca babcia wkładała na blaszki owoce: pokrojone jabłka, gruszki, śliwki i suszyła. W ten sposób szykowała zapasy na kompot z suszu na wigilię.  W zimowe wieczory, kiedy nie było nic innego słodkiego, podkradałam z bratem te suszone owoce z kredensu.

To moje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. Nie wiem, czy jest w nich coś niezwykłego, ale we mnie zostaną z pewnością na zawsze. Chyba jestem sentymentalna i dlatego próbuję moje dziewczyny wyposażyć w podobne doświadczenia.

Wspólnie i z mozołem

Wspólne gotowanie nie zawsze jest dla mnie idyllą. Czasami mam wielką ochotę odgonić towarzystwo i zrobić wszystko szybciej, sprawniej i czyściej. Wkurzają mnie skorupki, które muszę wyławiać z rozbitych jajek, mąka rozsypana wszędzie naokoło i pomidor pokrojony w kostkę 3x3cm. Brak mi czasu i cierpliwości jaką miała moja babcia. Może to przychodzi z wiekiem? Jednak pomimo pojawiającego się zniecierpliwienia wiem, że warto. Warto, żeby dziewczyny też za dwadzieścia lat mogły powspominać smak drożdżowych bułeczek upieczonych w domu.

Nie chyba, na pewno jestem sentymentalna.

Ciasto rośnie

Ciasto rośnie

kule z ciasta drożdżowego

Kule z ciasta i Ba

Ba robi placuszki

Ba napełnia bułeczki

Ciasto i Ba

Czarne jagody

nutella

Nutella i dziewczyny

Mi i nutella

Nutella i Mi

Nutella i Mi jeszcze raz

Mi robi koszyczek

Ba i ciasto

Bułeczki na blaszce

Ba nutella ciasto

Ba podjada

Zaraz do pieca

Do pieca

Do buzi

I zjedzone

Pin It on Pinterest

Share This