Chleb lekki jasny 1

Jeżeli ktoś miał okazję spróbować czegoś naprawdę bardzo dobrego, to będzie tęsknił. Będzie wspominał i szukał sposobu, aby posmakować jeszcze raz. My tak mamy, a ostatnio …

Determinacja

Od czasu wyjazdu z rodzinnego miasteczka, odkąd wylądowałem w Krakowie szukałem bezskutecznie. Wydawało się, że już, udało się, ale to były chwilowe uniesienia. I szukałem dalej. Po tym, jak w końcu dołączyła do mnie Justyna razem tęskniliśmy, szukaliśmy, próbowaliśmy. I tak, jak wcześniej, zdarzało nam się zachwycić, ale na chwilę.

W zasadzie to od kilku lat obiecywaliśmy sobie, deklarowaliśmy znajomym, że zaczniemy. I na tych deklaracjach kończył się cały temat. Zawsze i z łatwością znajdowaliśmy argumenty, które wygrywały z tęsknotą. A, bo nie umiemy robić zakwasu, a, bo nie mamy pieca, a, bo marne foremki, a, bo mąki brak, a, bo … wieczne a, bo …

Niecałe dwa lata temu znajomi podarowali nam odrobinę żywego zakwasu i kartkę A4. Cała kartka była zapisana ładnym, czytelnym, odręcznym pismem z zasadami hodowli zakwasu i przepisem na chleb. Kartka leży gdzieś do dzisiaj, choć nikt nie wie gdzie, a tamten startowy pakiet zakwasu wylądował w koszu – nic nie zrobiliśmy. A, bo … nie było wystarczającej determinacji.

Zakwas, który okazał się ciastem

Ostatnio jesteśmy narastająco wkurzeni i zmęczeni czekaniem na rozwiązanie wielu, ważnych dla nas spraw. Powoli bierzemy te wszystkie sprawy w swoje ręce coraz bardziej odcinając się od zależności od działań innych osób. W ten klimat wpisała się akcja zdobycia zakwasu. Tyle obiecywania i deklaracji i nic i dalej bieganie po chleb, który nie pachnie i nie smakuje tamtym chlebem.
Byliśmy wtedy na naszym wschodzie u rodziny. Za kilka godzin powrót do Krakowa, wyszedłem w miasto i zdeterminowany deklaracją Justyny, że „jak zdobędziesz zakwas, to zacznę piec nasz chleb” wpakowałem się do sklepiku przy od zawsze, znanej nam piekarni.
– Dzień dobry, proszę panią czy mogę dostać, kupić odrobinę zakwasu?
– Zakwasu? – pani wydawała się nieco zdziwiona.
– Tak, zakwasu.
– Hmm, sprawdzę, dzisiaj już późno, możliwe, że piekarze cały zakwas wyrobili.
I dostałem, zapłaciłem całe dwa polskie złote. Koniec końców okazało się, że to było ciasto zakwaszone zakwasem, a nie sam zakwas. Upłynęły bodajże dwa tygodnie zanim Justyna opanowała sytuację zakwasową i powoli, powoli jest w tym coraz lepsza.

Chleb

A dzisiaj? A dzisiaj mamy własne chleb. A raczej miewamy, ponieważ jest tak pyszny, że znika w mgnieniu oka. Ostatnio nasz hit to jasny, pszenny chleb na żytnim zakwasie, przez naszą Ba nazywany „chlebem z mąką”. Pachnie jak chleb i smakuje jak chleb.

Jeszcze jedno, jestem zobowiązany wyrazić małe podziękowanie. Ta osoba nie wie, że miała na nasze chlebowe eksperymenty spory wpływ. Nie znamy się nawet. Tak czy siak dzięki Eliza :)

Chleb lekki jasny 1

Chleb jasny lekki 2

Chleb jasny lekki 3

Chleb jasny lekki 4

Chleb jasny lekki 5

Chleb jasny lekki 6

Chleb jasny lekki 7

Pin It on Pinterest

Share This