pieczątki

Jakiś czas temu byłam świadkiem pewnej scenki w piaskownicy, na placu zabaw. Do tej pory ten obraz tkwi w mojej głowie. Zaraz Wam napiszę dlaczego…

Piaskownica

Był ciepły dzień i razem z Ba siedziałyśmy w piaskownicy, na placu zabaw. Było niewiele dzieci. W piaskownicy oprócz nas  jeszcze dwóch chłopców, w wieku mniej więcej 3-4 lat. Jeden z nich był dość naburmuszony, bawił się sam, pilnował, aby nikt nie ruszał jego zabawek – nawet tych, których on nie używał.

W pewnym momencie drugi chłopiec chciał wziąć sobie foremkę naburmuszonego chłopca. Ten wyrwał  ją agresywnie. Jego mama od razu zareagowała:

– Ty, diabeł – daj koledze pobawić się foremką, ty jej nie używasz. Jak będziesz się tak zachowywał, to zaraz pójdziemy do domu!

Synek nie zareagował, ani na diabeł, ani na nakaz „podzielenia się”, dalej bawił się po swojemu. Matkę zignorował.

Wtedy do akcji wkroczył drugi chłopczyk:

– Dlaczego tak do niego mówisz?
– Ale jak?
– No diabeł.
– Bo jest niegrzeczny, nie dzieli się z innymi, nie umie się bawić….

Określenie „diabeł” utkwiło mi w głowie. Wyobraziłam sobie, że chłopczyk podrósł, poszedł do szkoły. Na korytarzu pokłócił się z kolegą, szturchnął go, ten poskarżył się pani, ta wezwała mamę. Wyobraziłam sobie rozmowę wychowawczyni z mamą:

– Pani syn wdał się w bójkę z innym chłopcem na przerwie.
– Wie Pani, on zawsze taki był. Od początku był nieposłuszny, nikogo nie słuchał, taki diabeł.

Wychowawczyni wysłuchała wyjaśnień mamy i w jej głowie chłopczyk został już zaklasyfikowany do odpowiedniej szufladki: tych, z którymi mogą być problemy.

Stygmaty

pieczątki

Dziecku kiepsko idzie w szkole: Ty nieuku!

Dziecko ciągle robi na złość: Diable wcielony!

Dziecko często coś rozlewa, brudzi, niszczy: Fajtłapo!

Dziecko kłóci się z rodzeństwem, krzyczy, tupie nogami: Skaranie boskie!

Ile dzieci ma nałożone takie stygmaty przez własnych rodziców? Ile dzieci ciągle słyszy:

– Dlaczego ty ZAWSZE musisz być taki niegrzeczny? Dlaczego NIGDY się nie słuchasz?

Czy to tylko takie epitety wynikające ze zdenerwowania rodzica, czy jednak coś więcej? Czy powtarzanie ich regularnie, jak mantrę, nie odciska niezatartego znamienia na psychice dziecka, na jego postrzeganiu siebie i na postrzeganiu go przez otoczenie?

Stygmatyzowanie przynosi skutek, ale inny niż oczekiwany

Mama chłopca z piaskownicy chciała nakłonić go do podzielenia się, może wspólnej zabawy. Tego celu nie osiągnęła. Chłopczyk nie posłuchał jej, nie pożyczył foremki, nazwanie go diabłem nic tu nie pomogło. Czy jej zachowanie nie przyniosło w takim razie żadnego skutku?

Chłopiec nie oburzył się, nie zaprotestował, nie powiedział, żeby go tak nie nazywała. Prawdopodobnie słyszał to określenie nie raz, przyzwyczaił się. Myślę jednak, że nie było mu ono obojętne. Jeśli codziennie mama przypominała mu, że jest „diabłem”, to pewnie sam zaczął tak o sobie myśleć. Taki jestem, nie potrafię być inny, nie dam rady być grzeczny. I tak mi się nie uda, nawet jeśli będę się starał.

Jeśli rodzice sami tłumaczą w szkole, na podwórku, że ich dziecko jest takie niedobre, krnąbrne i nieposłuszne, to wszyscy będą go tak postrzegać: nauczyciele, koledzy, rodzina. Gdy więc wydarzy się coś złego tu, czy tam, na kogo w pierwszej kolejności padnie zawsze podejrzenie? Stygmat będzie wypalał się coraz głębiej.

Krnąbrne dzieci

Dzieci są różne: jedne mają bardzie łagodną naturę, przyjmowanie norm, poleceń przychodzi im łatwiej, inne są typami buntowników, którzy wszystko chcą próbować robi po swojemu. Tym bardziej krnąbrnym dzieciom łatwo jest nałożyć stygmat niegrzecznego, niedostosowanego, złego. Mogą to zrobić koledzy, mogą nauczyciele, ale mogą i sami rodzice.

Moja Mi jest typem buntownika. Kiedyś przyglądała się jej zachowaniu pewna mądra zakonnica. Mi właśnie tupała nogą, krzyczała, nie chciała się posłuchać ani mnie, ani Tomka. My wściekli, a owa zakonnica z uśmiechem na ustach powiedziała:

– Dziecko z potencjałem, lubię takie.

Od tamtej pory, szczególnie w sytuacjach, gdy Mi nie zachowuje się tak, jakbyśmy tego chcieli staramy się myśleć o niej właśnie tak: dziecko z potencjałem.

Krnąbrne dzieci to dzieci z potencjałem. Można je zaszufladkować jako niegrzeczne, nałożyć stygmat diabła lub inny, machnąć ręką, bo takie są, albo wręcz odwrotnie: „gnoić”, aż się je złamie, pokona. Można również próbować szlifować, jak diament, krnąbrność, bunt próbować przekuwać w pozytywne cechy.  Buntuje się? To jego potencjał, potencjał tego, że w przyszłości będzie umiało wyrażać swoje zdanie, nie będzie potulnie szło z tłumem bojąc się wychylić, że będzie odważne. Potrzeba tutaj tylko (albo aż) wysiłku i pracy rodzica, aby ten trudny na razie potencjał dziecka właściwie ukierunkować.

Pin It on Pinterest

Share This