Małe łapki i pomarańcza

Dwa lata temu jechaliśmy w oczekiwaniu. Wszystko warto było. Basia.

Dwa lata

Nasza Basia za dwa dni będzie obchodzić swoje 2 urodziny. Zleciało jak z bicza strzelił. No przecież wczoraj to było, jak jechaliśmy z Justyną do szpitala. Poród? Wczoraj. A tymczasem takich wczoraj minęło ponad 700. SIEDEMSET.

Tymczasem całkiem niepostrzeżenie Basia chodzi, śpiewa, tańczy, mówi zdaniami, rysuje (głównie kotki – a przynajmniej tak twierdzi ona), uwielbia spacery na plac zabaw (baja), wściekanie z siostrami i coraz bardziej łobuzuje z gryzieniem, szczypaniem i pociąganiem za włosy włącznie. A do tego przytula i całuje jak tylko ona potrafi.

Obserwując naszą najmłodszą córkę jesteśmy pełni podziwu i nieukrywanej satysfakcji. No jest świetna, wspaniała, cudna. Zresztą nasze dwie pozostałe dziewczyny też takie są.

Podłogówka

Niedawno zaczęła zgodnie z klasyką gatunku uprawiać podłogówkę. Jeszcze dwa miesiące temu nie wiedziała o jej istnieniu. Dzisiaj trenuje przy każdej okazji. Rzut na płasko, tam gdzie stoi i rozpaczliwie brzmiący płacz. Bo nie stało się tak, jak sobie wymyśliła. Hmmm. Najskuteczniejszy znany nam sposób walki z tą przypadłością to … przeczekać. Działa, działa – polecamy. Gorzej, gdy podłogówka znienacka pojawia się w miejscu, gdzie podłoga niezbyt nadaje się do treningu. Cóż, pozostaje w takiej sytuacji chwycić zawodniczkę i przenieść w inne miejsce. I zostawić na przeczekanie. Jak macie jakieś swoje, tajemne i skutecznie działające sposoby to podzielcie się.

Zmień pieluchę…

Niezła jazda jest także przy przebieraniu. Bez kilkuminutowej pogoni, bez chowania się za każdym meblem, bez zaciskania kolan nie będzie się liczyć. Muszą wystąpić wszystkie elementy. Od jakiegoś czasu chodziły nam po głowie myśli, że warto zacząć się aktywniej ruszać. Może ona umie czytać te myśli. Jest aktywniej.

Śpiewam

Usypianie to od zawsze, od wieków, od początku wszechświata nasze rodzinne, nie lada wyzwanie. Zresztą niedawno w tym wpisie odrobinę o tym wspominaliśmy. Na rzęsach (dosłownie) musimy stawać, żeby uziemić pannę. I co? I stajemy – cóż zrobić.

Nie dalej jak wczoraj, podczas wieczornego tatusiowego usypiania Basia śpiewa:

No to ceść.

Dla niewtajemniczonych – jest to śpiewany cytat z „Krainy Lodu”. No to cześć. I jak się nie uśmiechnąć? Dziewczę chodzi i powtarza po starszych siostrach:

 Mam te moć, mam te moć …

albo

Ulepimy dziś bałwana? Lub zlobimy coś innego …

A ja (czyli ojciec) jestem gotowy rzucić wszystko i słuchać. Żadne zadania, projekty, książki, artykuły, gazety, kanapki, krewetki, herbaty czy kawy nie mają najmniejszych szans. basia

Pierwiastek męski i awantura o Basię…..

Justyna:
Kiedy wiadomo było już, że u nas istnieje tylko jedna możliwość co do płci potomków, a lekarz z dużą pewnością mówił, że chłopaka to z tego nie będzie, znajomi powiedzieli Tomkowi, że może przecież kupić psa – zawsze to jakiś dodatkowy pierwiastek męski w tym babińcu. No ale… Jak ma się żonę alergiczkę, to nawet psa nie da się mieć :).
Tomek:
no ewentualnie można zamiast :).

Później rozpoczęły się poszukiwania tego jednego, właściwego imienia. Każdy miał swoje typy – ale swoje, a nie wspólne. Jagoda w tym czasie omawiała w szkole „Awanturę o Basię”  i stwierdziła, że będzie Basia. Bo to super imię, można powiedzieć: Basia, Basieńka, ale i Baśka.  Na początku nie chcieliśmy słyszeć o takiej opcji. Ale… Ale co może zrobić regularna, systematyczna i uparta indoktrynacja 10-latki. Kiedy panienka przyszła na świat, popatrzyliśmy na Nią i stwierdziliśmy zgodnie:

no Basia, jak nic Basia.

Basia i tarka

Jak to będzie?

Dwa lata prawie za nami. Ciekawe jakie będą kolejne? Jaka Ona będzie? Ciekawe jak bardzo będzie podobna do swoich starszych sióstr, jak bardzo będzie się od nich różnić…

No to ceść.

Pin It on Pinterest

Share This