Jesienny listek

Starość. To chyba jesień nastraja do takich rozważań. W końcu o starości często mówi się: jesień życia.

Jaka?

Zastanawialiście się kiedyś jacy będziecie na starość? Jacy chcielibyście być na starość? Najlepiej zdrowi, bogaci i niezależni, co nie?

O starości nie myślimy. Powiecie, że nie ma na to czasu, a ja myślę, że często wypychamy takie myśli z głowy, bo się po prostu boimy o tym myśleć. Patrzymy na naszych, polskich emerytów i nie chcemy wyobrażać sobie siebie w takiej roli.

Tak napisałam na początku pracy nad tym tekstem, a potem odnalazłam w czeluściach internetu raport CBOS „Polacy wobec własnej starości” z 2012 roku i się zdziwiłam. Okazuje się, że jednak Polacy o starości myślą (72% dorosłych Polaków). Myślą, ale z dużymi obawami i lękiem związanym z: utratą samodzielności i byciem ciężarem dla innych (56%),  ze złymi warunkami życia i trudnościami z utrzymaniem się (32%), z cierpieniem (18%) oraz niepewnością z kim będą mieszkać i pod czyją będą opieką (16%).

Moje początkowe przypuszczenia zostały więc o tyle skorygowane, że jednak myśli o starości nie jesteśmy w stanie wyprzeć z głów, chociaż pewnie byśmy chcieli, bo jak potwierdzają badania  – większość z nas boi się jej. I tak na prawdę, to nie ma się temu co dziwić. U mnie też wraz z refleksją nad starością: moją, Tomka pojawia się obawa, jak to z nami będzie, dlatego próbuję temat oswoić, udomowić. Nie chcę starości się bać.

Swoją drogą ciekawa jestem, jak wyglądałby np. raport „Niemcy wobec własnej starości”? Czy świadomość lepszych warunków materialnych w starości zmienia diametralnie jej postrzeganie?

Obrazy

Na myśl o starości pojawia mi się w głowie kilka obrazów.

Pierwszy

Początki mojego studiowania w stolicy. Jechałam kiedyś tramwajem, na przystanku wsiadła starsza, dystyngowana pani z małym pieskiem. Grzecznie ustąpiłam jej miejsce, ona postawiła na siedzeniu pieska, sama zaś stanęła obok kołysząc się niebezpiecznie przy każdym hamowaniu.

Drugi

Kilkanaście lat temu, kiedy byliśmy piękni i młodzi, tuż po ślubie. Właśnie wprowadziliśmy się do swojego pierwszego, oszałamiającego powierzchnią 30 m2 mieszkania. Na parterze naszej klatki mieszkał samotny, starszy pan. Na nasze zwyczajowe „dzień dobry” odpowiadał grzecznie, ale już próby zagadnięcia szybko ucinał nawet nie podnosząc wzroku. Przygarbiony, nieobecny, milczący. Czasami spotykałam go w parku, siedział na ławeczce i karmił gołębie. Sam.

Trzeci

Tomka dziadzio – a właściwie to chyba już też mój, bo tak o nim myślę. W maju skończy bagatela 89 lat, ale wielu młodszych od niego, nawet duużo młodszych zostawia w tyle jeśli chodzi o apetyt na życie. Temu prawie 90-latkowi chce się jeszcze pograć na skrzypcach, choć już pamięć płata figle i melodie z głowy ulatują. Chce mu się wpatrywać w niebo i snuć teorie jak ten świat jest poukładany oraz rozszyfrowywać zagadki innych zjawisk przyrodniczych, wokół których większość przechodzi obojętnie. Pożartuje, pośmieje się i popatrzy prosto w oczy temu z kim rozmawia.

Nieustannie, od wielu lat ten człowiek wzbudza we mnie zachwyt.

Czwarty

Kilka miesięcy temu.  Był piątek, 12.00 i ciepło brzmiące w tle radio, oczywiście Trójka. Audycja „Godzina Prawdy”. Jeśli nigdy nie słuchaliście, to polecam. Redaktor Olszański ma nieprzeciętny talent do wyszukiwania ciekawych i inspirujących ludzi, nie tylko z pierwszych stron gazet, a właściwie przede wszystkim nie z pierwszych stron gazet. Tego pamiętnego piątku gościem programu była pani Halina, tematem zaś przewodnim rozmowy –  przeżywanie starości w sposób twórczy i dający poczucie szczęścia i spełnienia. Usiadłam  i słuchałam jak zaczarowana. Pani utworzyła w swoim mieszkaniu muzeum pozostawiając dla siebie jeden niewielki pokoik, prowadziła telefon zaufania, wykładała na Uniwersytecie Trzeciego Wieku i codziennie trenowała umysł ucząc się kolejnego już języka obcego. Mówiła ciepłym i łagodnym, choć lekko już drżącym głosem. Nawet bez wizji potrafiłam sobie wyobrazić jej wyraz oczu – spełniony, radosny i optymistycznie nastawiony do życia.

(jeśli macie ochotę posłuchać całej rozmowy, to jest ona dostępna tu)

Takie oto obrazy – kotłują mi się po głowie i wybrzmiewają w niej, kiedy myśli nieopatrznie pomkną w stronę refleksji nad starością.

Jaka zatem?

Starość może mieć różne oblicza: samotności i zawieszenia, ciepła i spełnienia, ciekawości i apetytu na życie lub zdziwaczenia. Jakie oblicze będzie miała nie zależy od zasobności portfela (choć to ułatwia zdecydowanie życie) ani od ilości schorzeń i przypadłości (choć to z kolei utrudnia). Zależy od wypracowanego przez lata nastawienia i chyba od postanowienia jakim się chce być. Czy chce się powoli stawać przezroczystym, drażniącym, czy optymistycznym i pogodnym. Pewnie jest tak, że temu zdrowszemu łatwiej jest zachować optymizm i radość życia, ale temu, który nastawiony jest na narzekanie, wsłuchiwanie się co i gdzie go zaboli nigdy na optymizm i radość się nie otworzy i ich nie dostrzeże wokół siebie.

No to jak, jacy postanawiacie być na starość? Ja już wiem.

Pin It on Pinterest

Share This