Sprawdzone. Mogielica to dobre miejsce na rodzinną wyprawę.

4 lata

Przy braku możliwości wyjazdu na ‘nasz’ wschód nie mieliśmy żadnego specjalnego pomysłu na 1 maja. Ot, kolejna niedziela, którą spędzimy w Krakowie. Spacer po terenach pychowickich, wokół nowego kampusu UJ, plac zabaw, domowy obiad, niedzielna msza. Miało być miło, fajnie i rodzinnie, ale … . Fajnie, ale trochę szkoda, że nie nasze ukochane Bieszczady, nie Roztocze, nie Mazury …

– Nie widzieliśmy się chyba 3 lata?
– Tak, albo nawet 4 …
– A wiesz, my wybieramy się w niedzielę na wycieczkę, jednodniową, przyłączycie się?
– Porozmawiam z Justyną. To jest świetny pomysł.

Przyłączyliśmy się. Rozmowa miała miejsce w czwartek, a w niedzielę, 1 maja, wędrowaliśmy na Mogielicę 11 osobową ekipą. Ich szóstka i nasza piątka.

Mogielica

Mogielica to najwyższy (1171 m n.p.m.) szczyt Beskidu Wyspowego i to było nasze pierwsze spotkanie z tą górą. Po nieco ponad godzinnej jeździe z Krakowa wyruszyliśmy z Przełęczy Rydza-Śmigłego zielonym szlakiem około godziny 10.00. Pogoda idealna na górskie wędrowanie, a szczególnie z kilkulatkami. Nie za gorąco, nie za zimno i bez opadów. Wędrowanie, jak Pan Bóg przykazał, zostało rozpoczęte od znalezienia kijów pomocników. Potem, trochę po polnej drodze, ale znacznie więcej po kamienistej, leśnej, pnącej się do góry ścieżce po której w wielu miejscach spływała krystaliczna woda, maszerowaliśmy dzielnie do przodu.
Chwilę wcześniej wielkomiejski Kraków, a tutaj czyste powietrze, szum lasu i śpiewające ptaki. Co prawda spotkaliśmy po drodze kilku wielbicieli quadów i crossowych motocykli, ale na szczęście dość szybko zostawiliśmy ich w dole.

Rodzinnie

Mogielica to fantastyczna góra do rodzinnego wędrowania, a szczególnie drogą, którą wybraliśmy. Drogą niezbyt trudną i niezbyt długą. Z naturalnymi miejscami na postój. Na bardziej odważnych na szczycie czeka 20 metrowa widokowa wieża. Łatwiej jest na nią wejść niż zejść, a przy małych dzieciach trzeba zachować ostrożność. Kilkanaście minut przed szczytem jest przepiękna, widokowa polanka. Idealne miejsce na dłuższy postój, rozłożenie kocyka i piknikowanie. Można stamtąd oglądać i Tatry i Gorce.

Rowery

Nie wiem jak to możliwe, ale nasz szlak nosi oznaczenia drogi rowerowej. I co więcej, po drodze spotkaliśmy kilkanaście osób z rowerami. Zarówno zmierzających do góry (z siedmiorgiem dzieci, w tym dwójką 4-latków, nie byliśmy najszybszymi wędrowcami), jak i na dół. Szacunek i podziw.

Historia i legendy

Z masywem najwyższej góry Beskidu Wyspowego wiąże się autentyczna historia zbójecka z XVIII wieku. W lasach ukrywała się banda jednego ze zbójników, niejakiego Józefa Baczyńskiego. Pewnie stąd nazwa ‘zbójecki stół’ na którym (mijaliśmy tę skałę, a nawet na nią wchodziliśmy) jak głoszą legendy zbójnicy dzielili łupy. I jak głoszą legendy gdzieś na zboczach góry swoje skarby schowali. Może warto szukać …
Autentyczne jest także wędrowanie szlakami Mogielicy przez Karola Wojtyłę, zanim został Janem Pawłem II.

Droga i bycie razem

W górskich wycieczkach wcale nie chodzi wyłącznie o zaliczanie kolejnych szczytów. Srogo myli się ten, kto tak sądzi. Jest tutaj coś o wiele bardziej cennego. Najważniejsza jest bycie razem i wspólna droga. Okazja do rozmów, do przeżywania trudności, wzajemnej pomocy. Okazja do tego, aby nie być online. Do tego, aby poprawiać lub naprawiać lub budować wzajemne relacje.
Co nie oznacza, że wejście na szczyt nie jest dobrym i fajnym doświadczeniem.
Mogielicę zdecydowanie dopisujemy do listy ulubionych miejsc.

mogielica 1

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

mogielica

 

Pin It on Pinterest

Share This