piaskownica

Walka o lepsze stopnie. Konkurencja chce gotowości i ciągłej walki. Tylko, czy właściwie pojmujemy istotę konkurencyjności? Czy właściwie wprowadzamy do niej nasze dzieci? Czego oczekujemy od ich wyników szkolnych?

piaskownica

System

Kasztany już przekwitają, maj dobiega końca. Nieuchronnie zbliża się koniec szkolnego roku. Będą świadectwa, promocje, pożegnania. Koniec szkolnych zajęć, koniec sprawdzianów, zadań domowych, koniec jeżdżenia do szkoły. Wakacje są tuż, tuż, jeszcze tylko kilka tygodni.

Przyglądam się naszej najstarszej córce i wykrzykuję w duchu: „Nareszcie, dobrze, że to już tak blisko, że tak niewiele zostało.” Przed nią, jak i przed wieloma szkolnymi dziećmi gorące tygodnie starania się o końcowe oceny, poprawianie sprawdzianów, pisanie dodatkowych prac, projektów. Walka o jak najwyższe oceny na świadectwie trwa. Walka, która nasila się w końcowych klasach na każdym poziomie edukacji szkolnej. Przecież od tego jakim zestawem ocen na świadectwie będą dysponowały dzieci całkiem sporo zależy. Wszak oceny końcowe mają wpływ na to, czy będą mogły uczyć się w wybranym przez siebie gimnazjum, liceum, kierunku studiów.

Wysyłamy nasze dzieci do pierwszej klasy i mówimy im, że idą do szkoły, żeby mogły się rozwijać, poznawać otaczający nas świat. Wierzymy w to, że to słuszna droga. Zależy nam na rozbudzaniu w nich ciekawości, chęci do nauki. Staramy się wpajać im, że najważniejsze są starania, włożony wysiłek, a ocena jest tylko informacją nad czym trzeba jeszcze popracować, a co już opanowali. A potem powoli, z każdą kolejną klasą oceny zaczynają nabierać coraz większego znaczenia. Dla nauczycieli, dla rodziców i dla samych dzieci.

O, wróciłaś ze szkoły

Czy swoje pisklęta witacie takimi pytaniami:

– co interesującego dowiedziałeś się dzisiaj na biologii?
– o czym rozmawialiście dzisiaj na polskim?
– co ciekawego było w szkole?

czy jednak może częściej padają:

– byłeś pytany?
– co dostałeś?
– czy pani oddała sprawdziany? Jaka ocena?

Ilu rodziców bardziej ucieszy się z zainteresowania dziecka danym tematem niż z szóstki przyniesionej ze sprawdzianu?
Ilu nagrodzi za piątkę, a ukarze za gorszą ocenę?
Ilu wypomni, że koleżanka ma lepsze oceny, że kolega bardziej się przykłada do nauki?
Ilu postraszy kopaniem rowów, mieszkaniem pod mostem, nazwie nieukiem i leniem, a na koniec dorzuci: mógłbyś się bardziej postarać?!

Drabina

W szkole oceny są tak naprawdę ostatecznym odnośnikiem. Mam przekonanie, że wielu nauczycieli chciałoby skupić się na przekazywaniu wiedzy, wzbudzaniu zainteresowania, ale „system” skutecznie ich pilnuje. Ich zadaniem jest ocenianie i sklasyfikowanie. Tabelki i rubryczki, arkusze kalkulacyjne i statystyki, które nie posiadają emocji. Przecież trzeba zrobić odpowiednią ilość kartkówek, sprawdzianów, zarezerwować część lekcji na odpytywanie, no i trzeba wyrobić się jeszcze z realizacją materiału.

Każdy z rodziców, który świadomie obserwuje swoje dzieci widzi, jak szybko uczą się od dorosłych. Tego, że chęć poznawania i ciekawość świata wcale nie jest najważniejsza też. Szybko kodują, że szóstki niesamowicie cieszą rodziców, a jedynki denerwują lub smucą. Widzą, że w szkole tworzy się pewna drabina klasyfikująca dzieci i kryterium decydującym, na którym szczeblu zasiądą nie jest bynajmniej ich ciekawość i chęci, a oceny i owszem.

Patrzę na naszą szóstoklasistkę i próbuję sama siebie pilnować, żeby nie wywierać presji, żeby pytanie o oceny nie było pierwszym po powrocie do domu. I nie zawsze to wychodzi. Łapią mnie przyzwyczajenia wyniesione z własnych czasów szkolnych. Staramy się z Tomkiem powtarzać sobie i przypominać, że ocena nie jest najważniejsza. I to samo staramy się przekazywać naszym młodym. Po prostu próbujemy zrobić przeciwwagę dla sygnałów płynących od otoczenia. Presja, porównywanie, wyrzuty to nie są dobre motywatory do nauki, bo jeśli nawet pod ich wpływem w dzienniku pojawi się pożądana ocena, to co zostawią w dziecku? Osobiście nie chciałabym, aby strach, stres, kary … nakazywały moim dziewczynom co i jak mają robić.

Może warto wrzucić na luz, i to szczególnie teraz w końcówce roku. Jestem przekonana, że nasze dzieci o wiele bardziej potrzebują naszego wsparcia, niż presji, wyrzutów i porównywania. A jednym z najlepszych, sprawdzonych sposobów na oceny, które naszym zdaniem jest za słaba, jest wspólny wypad na lody i mocne okazanie wsparcia. Zawsze działa przytulenie, akceptacja, podpowiedź jak skuteczniej się uczyć i pogodzenie się z faktem, że moje dziecko nie musi być omnibusem z każdego przedmiotu.

 

 

Pin It on Pinterest

Share This