Przyciski turn off turn on 12

Ta rola nie przewiduje opcji off. Kiedy zostajesz rodzicem, przycisk on się zaświeca i nigdy nie powinien zgasnąć.

Przyciski turn off turn on 15

Nic nie da

Czasem masz ochotę machnąć ręką  i powiedzieć sobie mam dosyć, niech robi co chce. A niech zje tego trzeciego batona, bo przecież będzie afera na pół osiedla. A niech gra na kompie puki mu się nie znudzi. Przynajmniej unikniemy kolejnej awantury. Nie uczy się i wagaruje? Po co setny raz próbować rozmawiać i tłumaczyć? To i tak pewnie nic, a nic nie da.

Pokusa off

Kiedy dziecko ma kilka lat łatwiej być w trybie on. Łatwiej podejmować próby zrozumienia zachowania dziecka, szukać sposobów na dobrą relację. Łatwiej nie machać ręką ze zrezygnowaniem. Kiedy dziecku przybywa lat to wraz z wiekiem lawinowo wzrasta ilość punktów zapalnych, powodów do niezrozumienia i starć. I wtedy tryb on jest już zdecydowanie trudniejszy do utrzymania, a pokusa wrzucenia turn off taka kusząca.

Dorastający syn doprowadza Cię do szewskiej pasji olewając wszystko. Dorastająca córka zaczyna się kłócić, pojawiają się pierwsze kłamstewka. Wydaje CI się, że wszelkie próby rozmowy, zrozumienia, dostukania się do „środka” dziecka nic, a nic nie dają. Relacje są napięte, kłótnie i utarczki stają się codziennością i coraz częściej brakuje jakiejkolwiek chęci do podejmowania kolejnych prób. Do szukania sposobu na porozumienie. Raz, drugi, trzeci, dziesiąty – tak łatwo wtedy gdzieś w środku powiedzieć sobie mam dość, stawiam kreskę, odcinam się. Turn off. A później? Później to już z górki: rodzic zaczyna mieć swój świat, dziecko swój, co najwyżej żywiciel wyegzekwuję siłą: dopóki mieszkasz pod moim dachem…, dopóki cię utrzymuję, to… Ale mentalnie i uczuciowo jest już turn off. Pokusa off.

Mentalnie on

Nawet najtrudniejsza sytuacja rodzicielska nie daje mandatu do wyłączenia się, do zrobienia off. Tak samo, jak nie daje mandatu i nie usprawiedliwia użycia przemocy. I pewnie, że mogą i będą się zdarzać sytuacje, gdy musisz na chwilę wyjść, ochłonąć i poprosić drugiego rodzica o przejęcie pałeczki. Pojawi się zagrożenie wybuchem i ciśnienie będzie musiało znaleźć jakieś bezpieczne ujście. I – o czym jestem przekonana – zdarzy się to, nie raz, nie dwa, takie sytuacje pojawią się jeszcze wiele, wiele razy.

Wyobraźcie sobie sytuację, gdy dziecko, Wasze dziecko wpada w uzależnienie, w nałóg. Co można zrobić? Prosić, błagać, wrzeszczeć, grozić, rozpaczać …
Sposobem radykalnym, ale czasami koniecznym jest odsunięcie się. Taką osobę z premedytacją zostawia się samą sobie. Nie ma mowy o wyciąganiu za fraki z opałów. I jak sobie o tym myślę, to taka sytuacja musi być cholernie trudna dla kochającego rodzica. I obym nigdy nie musiała się w niej znaleźć. Stanąć z boku i pokazać: nie chcesz się leczyć, nie chcesz się zmienić, nie chcesz próbować, to ja nie będę Cię już wyciągać z kłopotów, musisz radzić sobie sam. Pozostać biernym, ale nadal kochać. Tym bardziej kochać.

Nawet takie okoliczności nie zwalniają z trybu on. Nawet jeśli w działaniu musi być bierność, to mentalnie musi być on. Wieczne i nieustające włączenie siebie na swoje dziecko, żeby nie wiem jakie się stało i nie wiem co zrobiło. Nie wolno rezygnować, stawiać na nim kreski, wyrzekać się.

Bez odpuszczania

Znałam kiedyś pewną rodzinę. Ojciec często pił, a dorastający syn zaczął sprawiać kłopoty wychowawcze. Nie uczył się, wagarował, zaczął obracać się w szemranym towarzystwie. Ojciec machnął ręką. Matka zaś po nocach płakała, a w dzień wrzucała stan gotowości bojowej. Turn on. Permanentny turn on. Tłumaczyła, rozmawiała, szukała sposobu na to, żeby do chłopaka dotrzeć. Próbowała złapać nić porozumienia, żeby syn wpuścił ją do swojego poranionego świata. I udało się. Trwało to kilka lat, ale udało się. A co by było gdyby ona też, jak ojciec poddała się i powiedziała turn off?

Nawet jeśli

Pamiętajcie – nigdy turn off!
Nawet jeśli piana na ustach, szewska pasja, wskaźnik wytrzymałości poniżej zera, a wskaźnik ciśnienia poza czerwonym polem. Nigdy turn off!
Nie wolno, zakaz.

Pin It on Pinterest

Share This