Poziomka na balkonie

W nich drzemie jakaś ukryta, ale jasna moc. Taka, która przełamuje lody, otwiera drzwi, stwarza uśmiech. Buduje i dzieli się poziomkami.

Poziomka na balkonie

Wiosna

Początek maja, ciepło, bardzo ciepło, Słońce przygrzewa, trawa zielona, ptaki podśpiewują, pięknie jest. Dzieci biegają pod blokiem, na pobliskim placu zabaw, po usytuowanej obok, ostatniej ‚dzikiej’, jeszcze nie zabudowanej działce. To ostatnie miejsce jest najlepsze do zabaw, o których dorośli tylko słyszą. Tam powstała tajna baza i tam odbywają się wspinaczki po drzewach. Dokładnie tak, jak pamiętam z własnego dzieciństwa.

Kiedy dzieci się bawią, brykają, wspinają, naparzają kijami, zbierają ślimaki i Bóg wie co jeszcze, dorośli zabierają się za porządki. Tak zwane wiosenne porządki. Kto ma to wypuszcza się na balkon, kto ma ten porządkuje taras, a kto musi to zajmuje się trawą i pseudo ogródkami na balkono-tarasach położonych na parterach. Kwiatki, zioła, a nawet truskawki czy krzaczki poziomek. I co chwilę słychać warczące, elektryczne kosiarki walczące z 20m2 traw, mniszków i koniczyn. Życie toczy się swoim zwykłym wiosennym tempem. A wieczorami roznosi się kuszący swąd grillowanych specjałów. To czas zamykania okien.

Sąsiedzi

Dziwne jest to, że przez prawie 10 lat bezpośrednio udało nam się bliżej poznać zaledwie kilkoro sąsiadów. Oczywiście wszystkim, których spotykamy w bloku lub przed nim kłaniamy się grzecznie na powitanie. Nie wszyscy (o czym pisaliśmy choćby tutaj) odpowiadają tym samym. Tak, więc uśmiechamy się, zwyczajowo pozdrawiamy, mijamy i suniemy dalej, każdy w swoją stronę.

No, ale od czego mamy dzieci, szczególnie małe dzieci. Spacery, wyjścia na plac zabaw, rowerowe przejażdżki, kopanie w piłkę czy grzebanie w piaskownicy. Małe dzieci nie wychodzą same. Z małymi dziećmi wychodzą starsi, dorośli. Małe dzieci poznają inne małe dzieci. Rodzice z rozpędu poznają innych rodziców. W taki sposób krąg naszych blokowych znajomych poszerzył się kilkukrotnie.

Balkonowa historia

Do naszego mieszkania należy niewielki balkono-taras, zarastający trawą, mniszkami, koniczyną i nie wiadomo czym jeszcze. W każdym razie coś rośnie i co pewien czas trzeba się tym czymś zająć, uporządkować, podkosić. Tak było i tym razem. Wiosenne porządki, krzątam się, szykuję podkaszarkę, a tuż obok, po sąsiedzku, za niewielką balustradą krząta się sąsiadka. Nawet nie wiem jak ma na imię, nie wiem kim jest, czym się zajmuje. Widujemy się czasem na klatce schodowej, czasem na balkonach. Grzeczne ‘dzień dobry’ i każde z nas wraca do swoich zajęć ‘ogrodniczych’. Wtem przez drzwi balkonowe wypada nasze najmłodsze pisklę, nasza Ba. Jak zwykle wszędzie jej pełno. Biega, rozgląda się i nagle:

– Dzień dobry. Proszę pani, a czy lubi pani bajki?

Nawet nie czeka na odpowiedź, szybciutko wraca do mieszkania i wynosi 3 opakowania z płytami i tłumaczy uśmiechniętej sąsiadce co przyniosła.
Kolejna chwila i:

– A proszę pani, proszę spojrzeć mam fajną piłkę?
– A proszę pani czy pogra pani ze mną?

I przez kolejne, dobre 20 minut pani gra z naszą najmłodszą córką rzucając do niej i łapiąc rzucaną przez nią piłkę. I to nic, że robota czeka. Ba zadowolona, pani też.

– A ja mam dla Ciebie mały prezent, proszę – powiedziała pani sąsiadka podając naszej Ba kawałek ziemi z krzaczkiem poziomki – to poziomka, dla ciebie.
– Ooo, tato, mamo, dostałam poziomkę. Dziękuję.

Wygrzebaliśmy w ziemi małą dziurę, zasadziliśmy poziomkę. Mała Ba zadowolona i uśmiechnięta wraca do swojego biegania.

Minęło 10 minut.

– Proszę pani, proszę pani, proszę pani …
– Tak słoneczko?
– Chciałam zaprosić panią na poziomki.
– A dziękuję.

Dobro wraca, tak jak poziomki.

Ukryta moc

W dzieciach jest ukryta moc. Mówię wam. Moc z całą pewnością pochodząca z jasnej strony galaktyki. Moc otwierania serc i budowania relacji.
I znamy kolejną sąsiadkę.

PS A pani sąsiadka to, tak na oko 22-24 letnia studentka. Tyle w temacie.

PS2 A i myślę, że jak zechcemy wyjść, to mamy świetną kandydatkę na kilkugodzinną opiekunkę.

Pin It on Pinterest

Share This