Chciałbym móc doświadczyć przynajmniej jednej takiej wyprawy. Jednej.

Kokony i obrazy

Nie było w historii ludzkości czasów, gdy korzystanie z mediów była tak łatwe, gdy zasięg mediów był tak wielki. Internet wywrócił do góry nogami i na nowo definiuje tworzenie i dzielenie się informacjami. Każdy może coś wykreować i puścić w obieg. Twarze, plotki, newsy, historie wpadek i potknięć, kto z kim i w czyim łóżku, a może w windzie. Kto komu dowalił, kto kogo pokonał. Zagrywki pijarowe i marketingowe opierające się na najlepszych badaniach zachowań tłumu. Funkcje, mundury, garnitury, sukienki, stołki i tytuły. Kokony.

Ludzie opakowują ludzi w kokony i podają innym jako towar. Kupujcie, kochani, drodzy, kupujcie. Kochamy was. Okazja, która nigdy się nie powtórzy. Musicie to zobaczyć, zainteresować się, zostawić mniej ważne sprawy i wchłonąć. Dzieci poczekają, żona czy mąż poczekają, marzenia poczekają. Posłuchajcie, zobaczcie, bo za chwilę pojawią się kolejne ważne wiadomości. Posłuchajcie, zobaczcie teraz.

Słysząc słowa tworzymy obrazy tego co słyszymy. Potem łączymy je z obrazami, które już mamy zmagazynowane w naszych głowach. Każdy kolejny element, to kolejny fragment do naszego modelu konkretnego człowieka, sprawy. Nie lubimy zmieniać tych naszych modeli, czujemy się bezpieczniej i bardziej komfortowo, gdy wiemy jaki ktoś jest, jaki powinien być, o co chodzi w danej sprawie. Wiemy, kto jest dobry, kto jest zły. Wiemy, kogo chcemy lubić, a kogo nie. Stawiamy pytania i sami sobie na nie odpowiadamy. Zwykle na podstawie informacji wykreowanych przez media. A najgorsze jest chyba to, że przestajemy znać ludzi, a znamy tylko wyobrażenia o nich. Nie ma ludzi, są wyfiltrowane medialnym przekazem obrazy i wizerunki ludzi.

Może ten film nie jest dla Ciebie?

To nie jest film sensacyjny. To nie jest film akcji, nie jest film komediowy, to nie jest romans, nie ma w nim seksu. Nie jest także filmem podróżniczym, ani przyrodniczym. Pięknie zrobiony, ale oparty na materiałach zgromadzonych przy pomocy amatorskiego, kiepskiej jakości sprzętu sprzed 20 lat. Nie znajdziecie tutaj szałowej rozdzielczości filmowych kadrów, a czasem obrazowi nawet ostrości brakuje.

Wielu powie, że to jest film nudny. I będą mieli rację. To jest nudny film, ale dla tych co szukają wielkich sztucznych, wykreowanych wrażeń i emocji. Nieciekawy, ale dla tych, dla których osoby będące bohaterami ujęć były i są tylko celebrytami, kimś po drugiej stronie ekranu. Dla których Karol Wojtyła to tylko kolejna postać z ekranu z nieistotnymi i może nawet drażniącymi poglądami. Dla których ten człowiek to niewiele więcej niż kolejny godny politowania staruszek i do tego w białej sukience. Jeżeli tak jest, to nie idźcie do kina, szkoda waszego cennego czasu. Wybierzcie się lepiej na kolejną odsłonę „Avengers” czy cokolwiek innego.

”Apartament”

Jest to film, który daje szansę lepszego poznania ludzi, a przede wszystkim jednego człowieka. Tylko uwaga, bo może okazać się, że będzie trzeba zmodyfikować wizerunek Jana Pawła II jaki sobie, w naszej głowie namalowaliśmy.

Mieliśmy okazję uczestniczyć w krakowskim pokazie premierowym filmu „Apartament”. Jak to bywa na premierach, byli zaproszeni goście, byli przedstawiciele ekipy filmowej, producenta. A po projekcji komentarze, opinie, pytania.

Jedna z opowiedzianych w filmie historii zapadła mi w pamięci. Historia o tym, jak Jan Paweł II czytał książki. Robił to w sposób, który jest całkowicie, ale to całkowicie poza moim zasięgiem. A było to tak, że jedną książkę (zwykle tematycznie trudniejszą) czytał sam, a w tym samym czasie druga osoba czytała drugą książkę na głos siedząc kilka metrów dalej. JPII w taki sposób czytał obie jednocześnie. Oj, chciałbym mieć takie umiejętności.

Jak rodzinna kronika

Poruszający obraz z bardzo dobrą muzyką skomponowaną przez Radzimira Dębskiego, a jednocześnie z zachowaniem zarejestrowanych oryginalnych dźwięków przyrody i rozmów. Obraz, który pokazuje wiele z prawdziwego, prywatnego wizerunku człowieka. Nie tego wykreowanego celebryckiego, gwiazdorskiego, ale zwyczajnego, codziennego.

Oglądanie „Apartamentu” było dla mnie jak oglądanie kronik rodzinnych nagrywanych przy okazji spotkań, rodzinnych uroczystości, jubileuszy, spacerów. Pewnie każdy ma zgromadzone dziesiątki i setki takich filmów i zdjęć.

Ten film nie dostanie Oskara, ale ma szansę zostawić trwały ślad w sercach wielu ludzi. Tych, którym bliska była osoba JP2. W naszych taki ślad zostawia.

No i, co zostało potwierdzone, papież, podobnie jak ja, jak my, uwielbiał spacery, szczególnie po górskich ścieżkach. Fajnie.

Chciałbym móc doświadczyć choć jednej takiej wyprawy. Jednej.

Apartament premiera zaproszenia

Apartament po premierze

Apartament papamobile po premierze

 

Pin It on Pinterest

Share This