Okazuje się, że nagle zaczynasz rozumieć po co zmienia się lalce sukienkę. I po co karmi się pluszowego kotka. Przełącz się na inny zakres fal.

laleczka

Piątek i sobota

Piątek to cudowny dzień. Szczególnie dlatego, że po nim przychodzi sobota. Sobota, ta sobota, w której nic nie musisz, zasadniczo. Nie trzeba wstawać do roboty, nie trzeba szykować kanapek, nie trzeba zrywać się ledwie świt zastuka w okiennice. Budzik ma urlop, do poniedziałku. Dzieci robią co chcą. Mogą czytać, brykać, słuchać muzyki, mogą spać. Mogą wszystko, ale mają zakaz wychodzenia ze swoich pokojów, jeśli je mają. Ty masz mieć spokój, do dziewiątej. Co najmniej. Twój święty spokój.

Owszem

W sobotę pozwolimy sobie na dłuższe leżakowanie w pościeli. Owszem. Pozwolimy sobie na odruch “mam to w nosie”. Owszem. Śniadanie czasem zrobią dzieci. Owszem. Samochód odpocznie w garażu. Owszem. Pozwalamy sobie łatwo na wiele rzeczy, które wyłączają nasz wysiłek, w których wygrywa leniuch. Gorzej z takimi, w których trzeba wyjść z siebie, otworzyć się na innych. Na żonę, na męża, na pisklęta.

Mi zdarza się popaść w izolację i wyłączenie. Wtedy, najchętniej nie słyszałbym żadnej z córek, nie grałbym w żadne gry, nie szedłbym na spacer. Usiadłbym, zaparzyłbym sobie ulubionej herbaty i posłuchał muzyki. Zamknięty w sobie, za 5 metrowym murem. I co gorsze taki stan pojawia się znienacka i bez wysiłku.

Tato

– Tato, czy możesz mi pomóc przy tym rysunku?
– Tato, zagrasz ze mną?
– Tato, poczytasz nam? Poukładamy puzzle?
– Tato, a pobawisz się ze mną … lalkami?

Oczywiście można zignorować wszelkie sygnały i próby kontaktu. Można zapakować się i pojechać realizować swoje osobiste pasje. Sobota przecież. Jak nie chcą się dołączyć to niech czekają. Zresztą może i lepiej, że nie chcą. Muszę przecież odetchnąć. Muszę, miałem ciężki tydzień, a swoją pasję tak uwielbiam, że muszę.

Stop

Pamiętam, jak w pewną sobotę dziewczyny szwendały się po mieszkaniu. Próbowały zainteresować mnie swoimi sprawami, ale ja w trybie luz, relaks, prywatne spa i izolacja zdawkowo zbywałem je wpuszczając jednym i od razu wypuszczając drugim uchem co do mnie mówiły. Wtem Justyna, która ma intuicje czułą jak nowoczesny radar F-35 złapała mnie za ramię i prosto z mostu wystrzeliła:

– Co Ty wyprawiasz? Czemu się od nich tak odganiasz? Zatrzymaj się i wysłuchaj co chcą Ci powiedzieć.

Posłuchałem i zrozumiałem. Chyba. I staram się pamiętać.

Inny zakres fal

Jeżeli chcesz naprawdę usłyszeć co mówią Twoje dzieci, to musisz przełączyć się na inny zakres fal. Inny, niż Twój codzienny. Inny, niż słuchanie klientów, podwładnych, szefów, petentów … .

I nagle okazuje się, że rozumiesz po co zmienia się lalce sukienkę.
Rozumiesz po co karmi się figurkowego konika. I kotka pluszowego też.
Rozumiesz, że można pić herbatę z pustej, plastykowej filiżanki. I nawet pamiętasz o podniesieniu małego palca.
Rozumiesz o co chodzi we właśnie wymyślonych, nowych zasadach gry w wydawałoby się doskonale znane warcaby.

A nawet jak nie rozumiesz to przyjmujesz i akceptujesz. Uśmiechasz się, a one uśmiechają się do Ciebie. I wystarczy.

Przełącz się na inny zakres fal. Nie zapomnij.

Pin It on Pinterest

Share This