Wredna metoda wrednych rodziców skutecznie uprzykrzających dzieciom życie. Dyktatura ma swoje zalety – bezsprzecznie – przynajmniej dla dyktatorów. 15 minut.

Wredni rodzice

To, że jesteśmy dość wrednymi rodzicami to chyba już gdzieś padło na blogu. Wrednymi i kontrolującymi nasze młode. Nie dajemy im pograć kiedy zechcą, pogrzebać w internecie, posiedzieć na fejsie, nie dajemy im oglądać bajek kiedy zechcą. Wredni i już. Ciekawe co o nas będą mówić dziewczyny jak będę całkiem duże, co będą opowiadać (już opowiadają?) swoim koleżankom czy kolegom.

Justyna:

Ale nigdy dziewczyny nie słyszą, że nie mogą zaprosić koleżanki lub skorzystać z czyjegoś zaproszenia (no chyba, że są ku temu ważne powody).

Jednym z objawów naszej wrednej dyktatorskiej natury rodzicielskiej jest metoda „15 minut”. Prosta, łatwa do wygzekowania (po wcześniejszym przygotowaniu gruntu i przyzwyczajeniu brygady) i naszym zdaniem skutecznie spełniająca przyjęte założenia. Tak ogólnie to przecież fajnie być dyktatorem, można ustawiać zasady i reguły.

Slow life

Jak wrednym rodzicom tak i nam zależy na tym, aby nasze dziewuchy potrafiły choć odrobinę umieć zapanować nad swoimi impulsowymi zachciankami. Sami zresztą też staramy się wprowadzać taki wymóg w całe nasze życie. Uważamy, że zwykle warto czekać, warto zatęsknić, warto nabrać apetytu. Czekanie, zatrzymanie się choć na chwilkę nadaje lepszego smaku. Zdecydowanie nie należymy do zwolenników życia natychmiastowego, życia w nieustającej gonitwie. No nie pasuje nam bycie chomikami zapierniczającymi w kółko w kręcącym się kołowrotku. Im szybciej gonisz, tym szybciej się kręci i musisz szybciej… . Pachnie mi to zamiłowaniem do życia typu: slow life.

Impuls

Ludzie bardzo często działają impulsywnie, pod wpływem chwilowego nastroju, chwilowego odczucia. Nie ma w tym nic złego, o ile to nie jest jedyny, czy też przeważający model podejmowania decyzji, podejmowania działania. Wszak emocje to część nas i to całkiem istotna część.

Milenka:

Tato (albo mamo), czy mogę bajkę?

Tato (albo mama):

Tak kochanie, ale za 15 minut.

Te 15 minut to jakby przysiąść na chwilę na ławeczce w parku. Usiąść i spojrzeć dookoła, zobaczyć spokój drzew, może wschodzące słońce, biegającego psa. Zmienić rytm emocji.

ławeczka w parku widok5

Słowo

Staramy się dotrzymywać dawanych naszym dzieciom obietnic. Jak 15 minut to 15 minut i po tym czasie jest zielone światło na bajkę, grę itp. W ten sposób budujemy u nich kapitał zaufania, który potem można wykorzystać w stosownej sytuacji. A takich sytuacji, co pewnie wiedzą wszystkie mamy i wszyscy tatusiowie, nie brakuje.

Jak to słodko i bezproblemowo wygląda z opisu. 15 minut i sprawa załatwiona. Nie jest tak łatwo, nie zawsze. Często pojawia się odruch buntownika. Odpowiednia mina, nos na kwintę i odwieczny początek pytania:

Dlaczego ….

A jak moje argumenty nie trafiają, to odpowiadam (starając się zachować spokój mimo solidnej porcji gromów z małych oczek):

Bo uważam, że tak jest dla Ciebie lepiej…

Pin It on Pinterest

Share This