Wolność czy bezpieczeństwo. Marzenia czy stabilizacja. Spokój czy rozwój. To nie są łatwe wybory, ale ważne. Także dla naszych dzieci.

Klatka ogrodzenia roślinka

Kajtek

Kajtek był kanarkowożółty. Przyjechał do nas w szarej, papierowej torbie, która nie była hermetycznie szczelna. Mógł swobodnie oddychać podczas dwugodzinnej podróży. Wtedy nie był jeszcze Kajtkiem, stał się nim dopiero u nas, po dojechaniu na miejsce. Kajtek miał własne cztery kąty i pięknie śpiewał. Szczególnie chętnie dołączał się do programu telewizyjnego, skutecznie go zagłuszając. Gdy czegoś potrzebował to wołał żałosnym, jednoznacznie brzmiącym, przenikliwym głosem. W swoim wołaniu był bardzo skuteczny i zazwyczaj dostawał to o co prosił. Nigdy nie brakowało mu ani jedzenia, ani wody. Miał zawsze ciepło i prawie zawsze czysto.

Kajtek mieszkał bezpiecznie w dość przestronnej prostopadłościennej klatce. Mieszkając w niej nie musiał obawiać się niebezpieczeństwa płynącego ‘ze świata’. Mały żółty, pięknie śpiewający kanarek, lepszy od każdego budzika. W swojej klatce miał wystarczająco dużo miejsca, żeby podfrunąć, kilka razy machnąć skrzydełkami. Mój brat i ja bardzo go lubiliśmy, mimo tego, że niemiłosiernie brudził wewnątrz i naokoło klatki. To mój brat wymyślił jego imię.

Klatka

Klatka rozwiązuje wiele problemów. Zamknięcie w pudełku izoluje i daje poczucie bezpieczeństwa. Ryzyko spada. Ryzyko, że wydarzy się coś nieprzewidzianego, niespodziewanego, niechcianego. Ryzyko, że otworzy się jakaś szansa.

Tego nie rób.
Tamtego nie dotykaj.
Tak nie wolno.
Możesz tylko tak i tak.
Nie koleguj się z Piotrkiem, on jest dziwny.
Nie wchodź na krawężnik.
Nie rób sobie sam kanapki, skaleczysz się.
Siedź cicho i nie odzywaj się w szkole.
Zgłoś się do tego wierszyka, będą dodatkowe punkty.
Skończ tamtą szkołę, ucz się pilnie, zdaj maturę, idź na studia, bo inaczej będziesz musiał mosty podpierać.
Ciesz się, że masz jakąś robotę, inni nie mają żadnej.

Bo ja się boję, moje drogie dziecko. Boję się, że może Ci się nie udać. Za mało wierzę, że może się udać. Dlatego najlepiej będzie, jak zamknę Cię w klatce, może i złotej, ale klatce.

Strach trzęsie naszymi portkami i wybrzusza gęsią skórkę. Strach paraliżuje i trzyma w niepewności. Strach zadaje bardzo wiele pytań. Nie zawsze jest wielki i poruszający do szpiku kości. Czasem bywa mały, niezbyt silny, ale bardzo wytrwały. Nie odpuszcza, zamyka drzwi i okna, szczelnie zalepia wszelkie szczeliny w kopule naszej strefy komfortu.
Tam może być Ci gorzej. Nie wychodź. Nie ryzykuj. Lepiej ciesz się z tego co masz, wszak możesz to stracić. Nie próbuj. Nie warto.
Strach lubi brać sprawy w swoje zimne ręce, wszystkie sprawy.

Gęganie i dziobanie

Oglądaliśmy ostatnio z naszymi dziewczynami świetny przyrodniczy film dokumentalny, „Makrokosmos”. Kapitalne zdjęcia i cudownie zestawiona muzyka. O ptakach, o wędrówkach ptaków, które przemierzają tysiące kilometrów, nawet dziesiątki tysięcy zanim osiągnął cel swej podróży. Wyższe i niższe góry, spokojne i wzburzone morza i oceany, pustynie, jeziora, lasy, pola, łąki i osady ludzkie. W jednej z takich osad, przy domu stadko domowych ptaków spacerujące po terenie ogrodzonym siatką. Nagle słychać odgłosy zbliżających się ptaków, podobne do gęgania gęsi. Po chwili wysoko na niebie widać lecące stadko. Gęganie coraz głośniejsze i nagle rozlega się krzyk ptaków spacerujących po ogrodzonym deptaku, wymiana odgłosów brzmi jak burzliwa rozmowa. Wśród ptaków na ziemi jeden jest zupełnie inny, to nie jest ptak domowy. Ten ptak wygląda tak jak te, lecące wysoko nad nim. To jeden z nich. Taki sam, tyle, że siedzący wśród kur i domowych kaczek. Gęga identycznie jak te na górze, tylko trochę bardziej żałośnie. Podrywa łebek i spogląda w górę. Ptaki lecą dalej. Ten na dole zostaje, zgina szyję kierując dziób w dół i wraca do patrzenia na ziemię i dziobania, tak jak kury obok.
Ten fragment filmu bardzo mi przypomina historię o orle, który wychowywał się wśród kur. Niedawno wspomniał o niej Kominek w pierwszym wpisie, który opublikował na jasonhunt.pl, polecam, przeczytajcie.

Marzenia, nie tylko dla mnie

Marzenia ciągną nas do przodu, ciągną do przodu nasze dzieci. Marzenia nie dają poczucia spokoju i nie chcą złudnego powiewu bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie.
Strach nie lubi marzeń, gryzie się z nimi, konkuruje. Strach buduje klatki, zamyka w pudełkach, uszczelnia kopuły. Strach szuka spokoju i nie chce otwierać zamkniętych drzwi, okien. Strach dobrze czuje się, gdy wszystko wie i wszystko zna. Nie lubi nieznanego. Woli mieć robotę niż ryzykować. Woli mieć ziarno i wodę niż wolność.

Kajtek pewnie nie miał marzeń i nie miał wyboru co do życia w klatce. Ja mam i marzenia i wybór i nie zamierzam z tego rezygnować. Wierzę, że nasze dziewczyny też będą mieć. Chciałbym, aby tak było. Nie mogę zrobić nic więcej, niż pokazać im, że warto ryzykować, nawet za cenę wygody i spokoju. Warto marzyć. Warto przekraczać swoją strefę komfortu. Warto walczyć o spełnianie marzeń.

Pin It on Pinterest

Share This