Nic nie działa lepiej na dzieci jak przykład. Uczmy dzieci bezpieczeństwa od małego. Zasady i reguły mają obowiązywać najpierw nas samych, a potem nasze dzieci. Żyjmy bezpieczniej.

Piotrek

Piotrek wraz z rodzicami wracali do domu. 20 minut wcześniej mama i tata odebrali syna z przedszkola. Niedawno był taki mały, a za chwilę szkoła. Jakże on szybko rośnie. Coraz silniejszy, coraz mądrzejszy, tak bardzo lubi ruch i sport. Ich wspaniały syn.

Po drodze zakupy. Szybkie zakupy i po szybkich zakupach pozostaje wsiąść do samochodu stojącego na sklepowym parkingu. Szybko zajmują swoje miejsca. Tata za kierownicą, mama obok, Piotrek z tyłu. Piotrek z tyłu w foteliku. Zawsze pamiętali o bezpieczeństwie. Proste zasady, o których warto pamiętać.

Byli głodni, spieszyli się. Do domu zostało nie więcej jak kilkaset metrów, a połowa po osiedlowych uliczkach. Takich małych. Spieszyli się.
– Tato, a pasy?
– Synku zaraz będziemy w domu. Spokojnie dojedziemy, to tylko chwilka
Wyjechali, ujechali 200 metrów, może 300 metrów do zjazdu w osiedlową uliczkę. Kierunkowskaz włączony, tata ustawia się do skrętu. Nagle huk. I płacz. I przerażenie … ktoś się zagapił, ktoś wjechał w ich samochód.

Piotrek od tamtego wydarzenia nigdy już nie zagra w piłkę. Piotrek wymaga uporczywej, ciągłej rehabilitacji. To była tylko chwilka, tylko kilkaset metrów. Zawsze zapinali pasy. Zawsze do tej pory.

Historia autentyczna, imiona zmyślone, okoliczności odtworzone. Historię opowiadał nasz znajomy rehabilitant, który spotykał się z Piotrkiem kilka razy w tygodniu.

Tylko chwilka.

Absurd

Wydawać by się mogło, że najlepiej zamknąć się w domu i nie wychodzić. Zamknąć nasze dzieci pod kluczem i nie wypuszczać. I wtedy będą bezpieczne. Nic im nie będzie grozić. A już najlepiej zamknąć w pokoju. Usunąć wszystkie niebezpieczne elementy, gniazdka elektryczne, nożyczki, szafki, kredki, pisaki … zostawić gołe ściany i najlepiej obite materacami gimnastycznymi. Jedzenie podawać w nietłukących się naczyniach i jeść wyłącznie palcami rąk, bez używania sztućców. A samo jedzenie przygotowywać tak, aby nie było możliwe zakrztuszenie. Tylko, że …

I szybko dochodzimy do absurdu …

W głowie i wszyscy

Bezpieczeństwo zaczyna się w naszej głowie. Bezpieczeństwo naszych dzieci zaczyna się od pierwszych dni życia.

– Tato nie zapiąłeś pasów.
– Mamo, ale teraz jest czerwone światło.
Usłyszeliście kiedykolwiek takie słowa z ust córki czy syna? I co z nimi, z tymi słowami zrobiliście?

Zasady. Takie, które żyją, a nie tylko zostały wypowiedziane czy zasłyszane. To jest sposób na skuteczne dbanie o bezpieczeństwo. Ja lepszego sposobu nie znam.

Dzieci obserwują nas od swoich pierwszych chwil życia. Czasem komentują, ale zawsze chłoną i zapamiętują. Jesteśmy dla nich naturalnym przykładem. To przecież ogromna szansa na to, aby pokazać im jak powinny reagować, zachowywać się w określonych sytuacjach. Szansa na to, aby wpajać im zasady bezpiecznego funkcjonowania w tym naszym świecie.

Akcje i programy

Apelować warto, należy i trzeba. Przypominać o bezpieczeństwie, o zasadach, regułach. Cieszę się, że tak się dzieje. Blogerzy przypominają o tym na swoich blogach. Istnieją programy informacyjne i kampanie promujące bezpieczeństwo. Jednak dopóki nie zaczniemy stosować się do zasad, nie będziemy myśleć i świadomie przygotowywać naszych dzieci do bezpiecznego funkcjonowania to nic nie pomoże. Na końcu i tak wszystko zależy od nas.

Pamiętam akcję wymyśloną i promowaną przez Szczęślivą: „Zapnij pasy”. Magdzie udało się nakłonić wiele osób do podjęcia inicjatywy i puszczenia przesłania dalej. Super.

A całkiem niedawno na blogu Szalonookiej pojawił się wpis o odblaskach i widoczności na drodze. Ten temat na swoim blogu poruszał także Bartek. Super

Kierowcy podróżujący poza oświetlonymi terenami dobrze wiedzą jak słabo widać i jak wiele znaczy posiadanie choćby jednego elementu odblaskowego. Na drogach wiodących przez wioski, pola, lasy można spotkać osoby poruszających się pieszo czy rowerem bez jakiegokolwiek oświetlenia, bez jakiegokolwiek elementu odblaskowego. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że w prawie ostatniej chwili zauważałem kogoś przy krawędzi drogi. Ostre hamowanie czy nagły manewr ratowały sytuację. I tylko skóra na plecach ścierpła. Na szczęście tylko tyle.

Jeżeli jesteście rodzicami szkolnymi to z dużym prawdopodobieństwem spotkaliście się z programem Bezpieczny Puchatek. Kierowany do uczniów klas pierwszych. W ramach programu przygotowane są materiały edukacyjne dla dzieci i dla nauczycieli. Do tego jest organizowany dla dzieci test bezpieczeństwa. Akcja ma charakter ogólnopolski. Można śmiało zajrzeć na stronę programu i skorzystać z dostępnych materiałów. Polecam.

Nie tylko światła i droga

Kiedy dziecko idzie do szkoły to zwykle wkracza na nowy, kolejny poziom samodzielności. Zwykle wtedy pojawia się konieczność nauki zachowań drogowych, które umożliwiają bezpieczne poruszanie się po chodnikach, ulicach, przechodzenie przez przejścia. To oczywiście niezły moment na naukę tych zachowań (choćby dlatego, że dopiero po skończeniu 7 lat dzieci mogą poruszać się po drodze samodzielnie). Proszę pamiętajcie jednak, że na tym nie kończy się bezpieczeństwo, ani nie zaczyna. Nie ograniczajmy myślenia o bezpieczeństwie do drogi do/ze szkoły i samej szkoły. To ważne, ale absolutnie nie wyczerpuje tematu.

Bezpieczeństwo w drodze i w szczególności w drodze do i ze szkoły
Bezpieczeństwo w szkole
Bezpieczeństwo na wycieczce, na podwórku, w czasie zabawy „na powietrzu”
Bezpieczeństwo w domu
Bezpieczeństwo „w internecie”

Zgadzacie się z takim podziałem, z takimi obszarami, co tutaj jeszcze dopisać?

Zasady i reguły

  1. Nigdy nie przechodź przez jezdnię na czerwonym świetle, a gdy zapali się zielone to poczekaj, aż wszystkie samochody się zatrzymają.
  2. Nie przebiegaj przez jezdnię.
  3. Przechodź przez jezdnię tylko w miejscach do tego wyznaczonych.
  4. Zapinaj pasy. Zawsze. Nie ważne ile masz do przejechania. Sprawdź i zadbaj o odpowiednie zamocowanie fotelika.
  5. Zadbaj o widoczność na drodze. Odblaski, opaski, lampki, ubrania, kamizelki odblaskowe, buty – wybór jest naprawdę duży.
  6. Zadbaj o odpowiedni strój na rower, na rolki, na deskorolkę, na narty, łyżwy. Pamiętaj o kasku.
  7. Dziecko powinno mieć przy sobie numer telefonu kontaktowego do rodziców, opiekunów.
  8. Uświadamiaj dziecko, że w razie potrzeby zawsze może poszukać pomocy u nauczyciela (szkoła), strażnika, policjanta, obsługi obiektu …
  9. Zawsze staraj się pamiętać o innych osobach, przypominaj dziecku, że obok niego są inne dzieci.
  10. Przypominaj i sobie i dziecku, że nie wszystkie narzędzia są bezpieczne. Przypominaj dziecku, że niektórych jeszcze nie może używać, a przy innych należy zachować szczególną ostrożność. Pokaż dziecku jak może i jak powinno używać takich narzędzi. (O tym wspominaliśmy we wpisie o kuchennym dziecku.)
  11. Obserwuj swoje dziecko. Zwracaj uwagę na zmiany w zachowaniu. Reaguj, rozmawiaj, buduj zaufanie.
  12. Jazda na sankach czy nartach nie może odbywać się w dowolnym miejscu. Dotyczy to i Ciebie i dziecka. Podobnie rzecz ma się z łyżwami – nie jeździmy po zamarzniętych zbiornikach.
  13. Zapamiętaj, zapisz i umieść w widocznym miejscu alarmowe numery telefonów.
  14. Lekarstwa to nie słodycze. Nie pozwalaj dzieciom na samodzielne zażywanie lekarstw.
  15. Uświadom dziecko, aby nie wpuszczało nieznajomych do domu.
  16. Internet tylko pod nadzorem i za zgodą dorosłych. Uświadom dziecko, aby nie podawało swoich danych.
  17. W lecie zabawa w wodzie tylko w wyznaczonych miejscach i pod opieką ratownika, a dzieci pod opieką dorosłych.
  18. Pamiętaj o zachowaniu przy oczekiwaniu na przystanku, oczekiwaniu na autobus, tramwaj. Nie należy stawać przy samej krawędzi, należy poczekać na wysiadających, trzeba zachować szczególną ostrożność i koncentrację. Po przyjechaniu i opuszczeniu pojazdu należy poczekać, aż pojazd odjedzie i dopiero wtedy udać się w dalszą drogę.
  19. Zapamiętaj podstawowe znaki drogowe (wśród nich istnieją te przeznaczone dla pieszych, dla rowerzystów) i naucz tego swoje dziecko.

Oczywiście powyższe to tylko i wyłącznie wybór. Jeżeli macie pomysł na kolejne, inne to proszę dopiszcie w komentarzach, przyślijcie mailem.

Na koniec

Chciałbym, naprawdę chciałbym zwrócić uwagę na ważny temat. Moim celem nie było wypisywanie list akcji i programów. Jeżeli ktokolwiek, choć jedna osoba zastanowi się, przystanie, może zmieni przyzwyczajenia to będzie sukces.

Zasady są po to, aby je łamać

Z pewnością znacie to powiedzenie. Osobiście podpisałbym się pod nim w wielu sytuacjach, ale nie w każdej. Nie, jeżeli to dotyczy bezpieczeństwa.

Uważam, że istnieją takie zasady, których łamać nie należy. Zasady, które warto zdefiniować, i zapisać permanentnym, niezmywalnym pisakiem w swojej głowie. Zasady, których warto uczyć swoje dzieci.

Stając się rodzicem nasza odpowiedzialność automatycznie rozszerza się na nowe osoby – nasze dzieci. I nie chodzi bynajmniej o odpowiedzialność prawną. Żadne zapisy ustawowe tego nie zmienią.

Bezpieczeństwo to temat rzeka, wielka rzeka. Temat, który dotyka i dotyczy wszystkich obszarów życia. Droga, szkoła, zabawa, dom, praca. Temat, którego nie należy, nie wolno wyrzucić ze swojej głowy.

I na końcowy koniec:

Świadomość i wiedza. Zasady i reguły. Przykład i praca nad nawykami. A nasze dzieci na nas patrzą.

I oby Piotrków doświadczonych jak w opowiedzianej historii było jak najmniej, a najlepiej żadnego.

Pin It on Pinterest

Share This