Czerwony jak burak. Chyba trudno znaleźć osobę, która nigdy nie była niemile zawstydzona przez innych i przy jeszcze innych. To jest rzecz o nas i naszych dzieciach.

Spotkania

Spotykają się dwie matki, matka i ciotka, ojciec i szwagier- konfiguracja dowolna. Jedno drugiemu opowiada o swoim dziecku, niby nic złego, o szkole, o ocenach, o zachowaniu. Drugie w odpowiedzi dodaje co tam u Jego (Jej) pociechy.
A dzieci stoją obok i przysłuchują się i coraz bardziej czerwienieją, jak buraki – ze złości i ze wstydu.

burak

1

Moja X to ostatnio zobaczyła w sklepie takiego brokatowego kucyka i uparła się, że musi go mieć. Ty wiesz? No kupiłam, ale śmiać mi się chciało jak Ją zobaczyłam z tym kucykiem, przecież Ona ma już 8 lat!

No tak, a mój Y to do 8-roku życia spał ze swoim misiem. Mówię Ci jaki był już powycierany, a On nawet na wycieczkę klasową upakował go potajemnie do plecaka. Tak słodko wyglądał z tym misiem. Pamiętasz synu?

2

X dostała znowu jedynkę z historii. No rozumiesz to? Bo ja nie, przecież to nie jest żadna filozofia – trzeba wziąć książkę i się nauczyć. To nie matematyka, że można czegoś nie rozumieć.

No szkoda gadać – Y ostatnio zapomniał sobie o sprawdzianie z przyrody. Y – no powiedź cioci, jak można zapomnieć o sprawdzianie?

3

Córka została zaproszona przez kolegę z klasy do kina. Matka daję zgodę, ale dorzuca do męża

Wiesz, X idzie na podwójną randkę, ha, ha.

Mamoooo!

4

W piaskownicy

Y – posikałeś się? Oj chłopie, co Ty? Przecież jesteś już duży chłopczyk.

Złamałam zasadę

Jedną z zasad jakiej obiecałam sobie, że będę przestrzegać w stosunku do moich dziewczyn jest: nie będę ich zawstydzała przy osobach trzecich. Czy mi to zawsze wychodzi? Ależ oczywiście! Że nie zawsze. Scenka nr 3 – to autentyk z naszego podwórka. Zaraz po tym jak się zaśmiałam, a był to nerwowy śmiech: CZY JA JUŻ JESTEM TAKA STARA, Ja popatrzyła na mnie takim wzrokiem, że tylko dałam sobie w myślach z liścia i ugryzłam się w język – to już nie w myślach.

Czy jest coś złego w skomentowaniu do męża pierwszego wyjścia do kina córki z kolegą? Ależ oczywiście, że nie! Tylko, że nie przy córce babo jedna!

Czy nie wolno upomnieć latorośli, że to nie całkiem halo, że zapomniało o sprawdzianie? No nie, ale może nie w obecności ciotki, pociotki itp.

Czy można wspominać w towarzystwie rozczulające nas sytuacje z lat młodzieńczych naszych dzieci? I owszem – o ile nie wprawiają ich  w zakłopotanie i zawstydzenie.

Czy zostawiłabym w spokoju moją 4 letnią córkę, kiedy zsikałaby się w piaskownicy, żeby Jej nie robić obciachu? No nie. Ale podeszłaby do niej i na ucho szepnęła: żabo, chyba wydarzył się jakiś wypadek. Choć pozbieramy zabawki, zawiążemy bluzę wkoło pasa i pójdziemy do domu się przebrać.

Burak z bliska

Godność powinna być święta

Dlaczego tak się czepiam, wydawałoby się niewinnych pogaduszek o dzieciach przy dzieciach? A no dlatego, że moim zdaniem dziecko ma prawo do poszanowania swojej godności. (Upss o godności ostatnio dużo było tu i tam – tylko troszkę w innym ujęciu, takim bardziej odzieżowym.) Opierniczyć, sponiewierać słownie za jakieś obsuwy – proszę bardzo, ale nigdy przy osobach trzecich, nie w miejscu publicznym i tym bardziej nie przy kolegach lub koleżankach.

Każdy z nas może zrobić mały eksperyment: przypomnieć sobie z dzieciństwa sytuację, kiedy bliski dorosły narobił nam obciachu przy innej osobie. Jak myślicie, dlaczego to wydarzenie tak dobrze pamiętamy? Może dlatego, że było na tyle nieprzyjemne, że wryło się głęboko w pamięć?

Pin It on Pinterest

Share This