bukiet

Całkiem niedawno dzięki koledze córki i kwiatom uświadomiłem sobie, że mimo braku syna mam … powinienem być przykładem, jak dla syna.

Ja nie mam syna

Nie raz wydaje mi się, że wszystko mam poukładane. Wiem jak mam się zachować, co zrobić w określonej sytuacji. Mam przekonanie, że wszelkie procedury są przemyślane i uzgodnione z moim systemem wartości. Czasami okazuje się jednak, że któreś z takich przekonań mogę zmiąć jak kartkę papieru i cisnąć do kosza na śmieci. Samą zaś procedurę trzeba na nowo zaprojektować i zakodować.

O tym, jak być ojcem syna (synów), mogę co najwyżej snuć wyobrażenia. Nie dane mi było. W zamian mam trzy absolutnie fantastyczne córki. A w sumie cztery wspaniałe dziewczyny w domu, nie licząc jednej, niezwykle żywotnej rybki akwariowej, co do płci której nie mam pewności.

Nie posiadam synów, ale ostatnio uświadomiłem sobie, że to nie może być żadnym wytłumaczeniem. Moje córki obserwują mnie (mam taką nadzieję). Moje córki mają tylko jednego faceta w swoim domu (no ewentualnie ta rybka). Nie ma konkurencji. Tak całkiem niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że zwyczajnie może mi zabraknąć czujności w pokazywaniu jak być mężczyzną. Nie muszę tego robić dla syna, ale …

Wakacyjna historia

Ubiegłoroczne wakacje spędziliśmy z rodziną, w której jest chłopak – wtedy 12-letni. Mieliśmy do dyspozycji wynajęty dom z jedną łazienką. Pewnego wieczoru atrakcją stała się możliwość skorzystania z ‘bani’ (precyzyjniej chyba powinienem napisać ‘ruskiej bani’), czyli takiej wielkiej balii z podgrzewaną wodą, umieszczonej na świeżym powietrzu. Było dość chłodno. Po wyjściu z ciepłej kąpieli należało wskoczyć po prysznic, podobnie jak po basenie z chlorowaną wodą. Tak się stało, że nasza córka wyszła z bani prawie jednocześnie z chłopakiem. Owinięci ręcznikami weszli do domu, młody wysportowany i starszy zdążył ją wyprzedzić i z satysfakcją w oczach pognał na górę do łazienki. Dorośli nie zareagowali. Córka trzęsąc się z zimna siedziała i czekała na swoją kolej. I to był pierwszy zarejestrowany przeze mnie sygnał – coś tu do licha jest nie tak, jak powinno być.

Lekcja

Nasze córki nie traktują chłopaków jak wrogów. Mają lepszych i gorszych kolegów – tak zwyczajnie. Tak się poskładało, że nasza Mi w tej chwili najbardziej lubi się właśnie z chłopcem. Zdarzyło się niedawno, że umówiliśmy się z rodzicami przedszkolnego kolegi na wspólną zabawę dzieci. Zawiozłem córkę do nich, zostawiłem pod dobrą opieką. Po kilku godzinach pojechaliśmy po nią. Dzieci zadowolone już zdążyły się umówić na kolejny raz. Tym razem u nas, bo przecież jakaś sprawiedliwość musi być – my też będziemy musieli posprzątać po zabawie ;). Tata kolegi miał odebrać syna o umówionej godzinie. Przyjechał punktualnie, mimo wyjątkowo marnej pogody. Przyjechał po syna tyle, że nie pojawił się z pustymi rękami. Przywiózł ze sobą cztery bukiety kwiatów – dla każdej z moich dziewczyn (o rybce mógł nie wiedzieć – wybaczam). Bukiety wręczał  kolega Mi, z delikatnym naprowadzaniem taty.

Muszę Wam się przyznać, że  mnie wtedy zatkało na chwilkę. Pozytywnie. Ojciec dał przykład synowi, jak należy traktować dziewczyny, a ja dostałem przypominajkę, jak być facetem na poziomie.

bukiet

bukiet

Na koniec

Sytuacja z kwiatami zadziałała na mnie jak kubeł zimnej wody wylanej na głowę. Nie wystarczy zwracać uwagę innym, że być może chłopak nie zachował się należycie. Nie wystarczy apelować do rodziców chłopaków „wychowujcie dżentelmenów”. To ja sam mam szansę – co tam szansę, mam obowiązek pokazać moim dziewczynom jaki powinien być facet. Nie mogę zwalać winy, czy odpowiedzialności na innych.

Nie muszę tego robić dla syna, ale … mam obowiązek robić to dla moich córek.

Pin It on Pinterest

Share This