Wybrakowany kubek - bez ucha

Wózek inwalidzki, albo „tylko” kule, albo wielkie znamię, albo jąkanie, albo inny kolor skóry … albo cokolwiek innego. Jak reagujemy? Jak reagują nasze dzieci?

Szacunek

Jakiś czas temu po FB krążył poruszający wpis mamy chłopca cierpiącego na chorobę skóry. Pokazała ona kilka zdjęć jego rączek bodajże i próbowała wyjaśniać i apelować, aby wychowywać dzieci do tolerancji, do akceptowania inności. Niestety nie przypomnę sobie teraz kto to był i nie pokażę wam tej notki, ale w mojej głowie siedzi ona do dzisiaj: rozpaczliwa próba matki zrobienia czegokolwiek w obronie własnego dziecka przed brakiem minimalnego poziomu szacunku.

Powiedzcie mi jeśli wiecie: co jest takiego pokręconego w człowieku, że z jednej strony za jeden z większych sukcesów życiowych uważa wybicie się ponad przeciętność, wyróżnienie się ponad tłum, choćby głupotą, a z drugiej każdy objaw inności, odmienności tępi, wyśmiewa i odrzuca?

Gdzie jest początek takiego patrzenia na świat i ludzi? Gdzie pierwotna przyczyna?

Inność

Inność – celowo tak piszę, bo nie chodzi tu tylko o niepełnosprawność i choroby, ale każdy objaw odstawania: kolor skóry, wzrost, słabszą inteligencję, biedę,..

Już dzieci potrafią zauważyć inność. Podchodzą, patrzą nieskrępowane, zaczepiają, pytają wprost. A później jedne powiedzą aha i pobiegną się bawić z zaczepionym „innym”, a inne powiedzą fuuuj i dorzucą nie możesz się z nami bawić, idź stąd.

Ani psychologiem, ani socjologiem nie jestem, ale po moich amatorskich obserwacjach śmiem twierdzić, że o ile zaciekawienie każdym przejawem inności jest podobne u wszystkich dzieci, o tyle już reakcja na nią jest różna. Jedne w ogóle nie zauważą, inne podejdą i będą się z zaciekawieniem przypatrywać, jeszcze inne się przestraszą, a pozostałe wyśmieją. I jak myślicie, która z tych reakcji jest tą pierwotną wynikającą z samej natury dziecka, a nie sumą tego jak jest wychowywane, jaki ma przykład i czym jest „karmione”? Bo ja myślę, że pierwotne są wszystkie … oprócz wyśmiania.

Naturalne jest, że dziecko może się przestraszyć jakiejś deformacji, ułomności. Naturalne jest, że podejdzie i w naszym mniemaniu będzie się bezczelnie przyglądało. Naturalne jest, że będzie biegało po placu zabaw z chłopcem z ciężką postacią jakiejś choroby skórnej i tego kompletnie nie zauważy. Ale nie leży w samej naturze dziecka to, że wyśmieje, odrzuci i zrani. Za to odpowiedzialny jesteś ty rodzicu dziecka, które tępi inność. Ty go tego nauczyłeś, ty mu to pokazałeś przykładem i ty mu na to zezwoliłeś.

I co z tym zrobić?

Sama się zastanawiam w sytuacjach, kiedy spotykamy kogoś „innego” pod jakimkolwiek względem, jak zareagować, jak wytłumaczyć dziewczynom, na jaką ich reakcję pozwolić. I wiecie co? Pierwszym cisnącym się do głowy pomysłem jest: nie reagować, nie zauważać, ofuknąć dziecko, żeby zbyt ostentacyjnie nie szeptało pokazując palcem i szybko uciąć temat. Najłatwiej, chwilowo, bo na dłuższą metę to krecia robota i uczenie tchórzostwa.

Zauważyliście, że dziecko jeśli zauważy inność, to pyta o nią wprost: nieśmiałe kogoś mu bliskiego, to bardziej przebojowe samego innego. I jaka jest najczęstsza reakcja dorosłych na tę ciekawość? Albo skarcenie, żeby zbyt jawnie nie pytało, albo przepraszający wzrok w kierunku „innego” i wyszeptane do ucha kilka słów wyjaśnienia. Ja zaś coraz częściej dochodzę do wniosku, że powinno się pozwolić dziecku podejść do osoby, która go zaintrygowała, tym bardziej dziecka i pozwolić mu zapytać, po to, by mogło się oswajać i akceptować w sposób naturalny, a nie wymuszony. I jakoś mam przekonanie, że większość „innych” nie miałaby nic przeciwko, jeśli dziecko zachowałoby w swej dociekliwości kulturę.

Myślę, że mama chłopca z chorobą skóry i on sam, pewnie odpowiedzieliby na zadane wprost pytanie jakiegoś dziecka: co mu się stało, dlaczego ma takie brzydkie rany? I wierzę w to, że po odpowiedzi razem pobiegliby na huśtawkę.

I uwaga – będzie apel, przyznaję ‚pojechany’ po emocjach, ale trudno, cel szczytny, więc sobie pozwalam.

Kiedy przyjdzie Twoje dziecko, płaczące, bo ktoś go zranił, kiedy będziesz tulić mówiąc, że wcale nie jest głupie, albo brzydkie, to pomyśl o matkach „innych”, które muszą tłumaczyć, dlaczego świat bywa tak okrutny, a ludzie podli, ci najmniejsi również  i wychowuj do akceptowania.

Pin It on Pinterest

Share This