szron mglisto park decjusza wiosna prawie

Odcinek dziewiąty naszego cyklu. W poszukiwaniu inspiracji i dla zapamiętania ciekawych, fajnych, urzekających rzeczy. Wydarzenia, miejsca, zdjęcia, sprawy, ludzie, adresy …

Siedem

W dzisiejszym odcinku występują …

Metoda zielonego ołówka

Dzieci, proszę wyjmujemy karteczki. Podpisujemy. Pierwsze zadanie to …
A po kilku dniach karteczki z czerwonymi zakreśleniami wracają. I z punktami (lub ich brakiem), i z ocenami.
A może by tak popsuć ten porządek? Popsuć i zamiast czerwonego zastosować zielony kolor. I zamiast wskazania tego, co się nie udało wskazać to co się jednak udało zrobić poprawnie.
Metoda zielonego ołówka.
Bardzo nam się podoba.

Smakuj i z dala

Być może znacie ich od dawna. Robią to po swojemu, bez kopiowania i naśladownictwa. I robią to razem (a jeżeli ktoś zna nas dłużej to dobrze wie, że to coś, co nam bardzo pasuje). Wiele podróżują i jeszcze więcej smakują i próbują. I polecają. Czasem krytykują. Zaglądajcie do nich.
tasteaway

Zygzakiem przez życie

Nie mogłem się od niej oderwać przez pierwsze kilkadziesiąt stron. Później ochota trochę oklapła. Druga część książki jest słabsza. Mimo to, w całości ocena jak najbardziej pozytywna. Książka była warta poświęcenia mojego czasu.
Biografia Henryka Gołębiewskiego w formule wywiadu to historia prawdziwa człowieka, który zagrał więcej ról niż niejeden absolwent szkoły teatralnej lub filmowej. Talent aktorski – trochę przypadkowo odkryty i wiele pokręconych życiowych dróg.
Młodsi mogą nie pamiętać Cegiełki i Poldka, ale starsi z pewnością kojarzą „Wakacje z duchami”, „Stawiam na Tolka Banana” czy „Podróż za jeden uśmiech”. A już wszyscy mogą skojarzyć historię opowiedzianą w filmie „Edi”.
„Zygzakiem przez życie”

zygzakiem przez życie

Mgła, szron i powiew wiosny

Jedno z przykazań Tomka brzmi: nie wychodź z domu bez aparatu. I mimo, że dźwiganie dodatkowej torby nie należy do przyjemności to dźwiga. Mając trzy córki obowiązków jest sporo i czasu na specjalnie organizowane plenery po prostu brakuje. I zwykle zostaje fotografia okazyjna.
Kilka dni temu podczas poranku po mroźnej nocy, w krakowskim Parku Decjusza udało się zarejestrować garść kadrów. Mieszanina szronu, lekkiej mgły i jeszcze nieśmiałych śladów budzącej się wiosennie przyrody stworzyły kolejną okazję. Fajnie jest znaleźć się we właściwym miejscu o właściwym czasie.
Bardzo podobają mi się te zdjęcia.

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 1

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 2

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 3

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 4

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 5

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 6

mglisto park decjusza szron prawie wiosna 7

Polskie firmy

Rodzinne firmy rozwijane przez dziesiątki lat. Czasem w lepszych, choć głównie w gorszych dla przedsiębiorczości czasach. Nie spodziewałem się, że tę książkę będzie się czytało tak dobrze. Wciąga i inspiruje.  Czytając ją można poczuć się trochę tak, jakby zacna rodzina z tradycjami zaprosiła Was do domu, posadziła w miękkim fotelu, wyciągnęła pięknie oprawiony album ze zdjęciami i przy dobrej herbacie opowiedziała swoje dzieje do dwóch, trzech, a nawet czterech pokoleń wstecz. Nam się szczególnie miło czytało o firmach krakowskich: o pracowni krawatów JaniNa, gdzie kupowaliśmy krawat dla Tomka na nasz ślub, o niepozornie wyglądającym z ulicy sklepiku z ramami do obrazów rodziny Lachmanów, który mieści się prawie naprzeciwko szkoły naszych dziewczyn. Książka cud, miód, malina. Polecamy.
„Polskie firmy rodzinne”

polskie firmy rodzinne

Poczuj jak było

Uwielbiam oglądać fotografie, dobre fotografie. Nietrywialne, tajemnicze, ukazujące emocje, jakieś, niebanalne. Lubię patrzeć na ludzkie twarze, postacie.
Natrafiłem na ten projekt i od razu wzbudził on moje zainteresowanie. Digitalizacja i udostępnienie w sieci starych zdjęć. Mogę godzinami gapić się w ekran i przedzierać przez zasoby albom.pl.

Muzeum w fotelu

Dawno, dawno temu, aby zobaczyć sztukę musieliśmy pojawić się w muzeum, w galerii, na wystawie, ewentualnie w świątyni. W każdym bądź razie musieliśmy fizycznie pojawić się w miejscu, gdzie fizycznie zostało pokazane dzieło, czy dzieła. I o ile ktoś miał szczęście mieszkać w (dużym) mieście z większą ilością muzeów, czy wystaw to miał w czym wybierać. Wszyscy inni byli skazani na posuchę i brak możliwości wyboru.
Dzisiaj, dzięki technologii i ludziom możesz siedząc w fotelu oglądać nawet najcenniejsze kolekcje. Super.
Nie wybierasz się do Nowego Yorku, a chcesz popatrzeć na zbiory Metropolitan Museum? Nic prostszego. Skocz na: www.metmuseum.org i korzystaj.

Na koniec

Na koniec, tradycyjnie, dwie sprawy.

Uruchomiliśmy dedykowaną skrzynkę pocztową ;) Jeżeli ktoś chciałby dorzucić swój wątek, propozycję do naszej listy ‚siedem rzeczy’ to śle maila na adres: siedem@jakchcemy.pl

I druga, zachęcamy do napisania, skomentowania, machnięcia rączką … Dajcie nam znać, która z ‚rzeczy’ najbardziej się Wam spodobała, przypadła do gustu czy może była beznadziejna.
I do następnego razu.

Pin It on Pinterest

Share This